Patrzę na życie innych ludzi trzymając się stalowych krat
Żyje tak jak mi każą, mówię to co mówić muszę
Oni mnie kontrolują, dali mi lustro
Chcieli żebym nie była taka samotna.
-Hiyorin wstawaj-usłyszała nad swoim uchem-Nie mamy dużo czasu
Jęknęła krótko i wtuliła twarz w poduszkę. Zaraz później jednak wstała i poszła do kąpieli. Po umyciu się drogimi oraz pachnącymi porzeczką żelami, owinięta w biały ręcznik podeszła do kalendarza na drzwiach, skreśliła kolejny dzień. Robiła tak odkąd skończyła sześć lat, już jedenaście lat dzień w dzień rysowała czerwonym markerem szlaczek, kiedy było przyjęcie, kółko kiedy jakieś święto oraz zwykły 'X' kiedy był dzień zwykły. Co było dziwne właśnie tych x-ów było tam najmniej. Włożyła na siebie długą do ziemi blado różową sukienkę na długi rękaw. Od pasa w dół była lekko szersza, przez co dziewczyna mogła w niej swobodnie tańczyć. Suknia prawie nie miała dekoltu ale ubrała naszyjnik z białymi diamentami oraz pasujący do zestawu pierścionek. Podeszła dop lustra, a w tej chwili drzwi do jej pokoju się otworzyły
-Przyszłam cię poczesać-powiedziała jej mama zawijając rolety na pilota. Posadziła córkę na krześle przed toaletką i zaczęła czesać jej długie włosy, upięła je w ciasnego koka, zostawiając krótsze pasma włosów luźno-Dzisiaj będziesz błyszczeć Hiyorin
Do sali weszła Veena, jednak każdy i tak mówił do niej Bishamon. Koło niej szedł Kazuma, wyglądał jakby wpadł na genialny pomysł. Blondynka położyła mapę na stole i wskazała palcem jeden budynek
-Uderzamy tu za dwie godziny-wyprostowała się i usiadła na swoim krześle-Bierzemy dwie furgonetki, jedną prowadzi Kuraha i tą jadą Nora, Kinuha, Kazuma i ja. W drugiej za kółkiem Daikoku a z nim Kofuku, Yukine i Yato. Kofuku zostajesz w aucie i od razu wiążesz zakładnika, rozumiemy się?
-Tak!-odpowiedziała uroczo dziewczyna siedząca na kolanach Daikoku
-Yato i Sekki, wy bierzecie zakładnika, Nora ubezpiecza-wskazała na nich wzrokiem-My obrabujemy resztę towarzystwa. Wiecie kogo zabrać?
Skinęli jej głową i wszyscy wyszli się przygotować do największego ich ataku w historii. Już po dwóch godzinach siedzieli w furgonetkach, Kofuku śmiała się i wiązała supły z sznurków, które dała jej Bishamon dla zajęcia rąk. Bała się że Kofuku coś zepsuje, a tak było najczęściej. Mieli ograniczoną ilość broni, on z Yukine dostał jedną na spółę. Zwykły pistolet, za to Kuraha, czy Nora mieli karabiny. Gdzie sprawiedliwość? Ochroniarzy załatwiła szybko Kinuha. Stali przed zamkniętymi drzwiami sali bankietowej. Naciągnął swoją niebieską apaszkę na twarz, widać mu było tylko oczy. Jego partner, a właściwie przyjaciel miał szalik, odsłaniający tylko oryginalne tęczówki. Veena mu skinęła więc z kopa otworzył drzwi trzymając pistolet w ręce. Ich zespół spokojnie wszedł do środka i zaczęli zabierać biżuterie, zegarki i pieniądze. Na sali panował popłoch, każdy próbował się schować. Zauważył swój cel, razem z Yukine podbiegli do młodej kobiety i blondyn już miał chwycić jej rękę kiedy odepchnęła ją mocnym strzepnięciem młodsza dziewczyna. Nie mieli czasu, przecież w każdej chwili mogła być tu policja
-Nie dotykaj jej-warknęła nastolatka, a Yato rzucił Sekki pistolet, sam chwycił dziewczynę w pasie i przerzucił ją sobie przez ramie-Puść mnie!
Zignorował ją i zauważył że po chwili przestała wierzgać. Tak jakby dała się porwać. Szybko wrzucili ją do furgonetki, w której Kofuku zakuła jej dłonie za plecami w kajdanki. Brunetka siedziała na kolanach i patrzyła na wszystkich wzrokiem
-Dzień dobry!-przywitała się z nią różowo włosa, a ona pomyślała że to jakiś żart-Jak masz na imię?
-Hiyorin-odpowiedziała ostrożnie, ale nie wiedziała że dziewczyna jest nie groźna
-Hiyori-chan!-pisnęła-Ja jestem Kofuku, a to są Yukine, Yato i Daikoku
-Mam na imię Hiyorin-poprawiła ale tamta zdawała się ją ignorować. Obecni na tyłach panowie, czyli blondyn ściągnął szalik i mogła zobaczyć jego młodą twarz. Prawdopodobnie był młodszy od niej-Ile ty masz lat Yukine, prawda? Wyglądasz na bardzo młodego, prawdopodobnie możesz być w moim wieku lub młodszy
-Siedemnaście ma Yuuki-chan!-odpowiedziała jej urocza dziewczyna-A ty ile masz lat Hiyo-chan?
-Siedemnaście, prawie osiemnaście-pochwaliła się-Nieźle się sprężyliście z tym porwaniem, cztery dni a nie dostalibyście ani złamanego yena
-Za cztery dni masz urodziny?-skinęła jej głową-Ale fajnie Hiyori-chan!
-Mam na imię Hiyorin-westchnęła, nie lubiła zdobień, zawsze jakoś dziwnie jej brzmiały. Nikt nigdy nie mówił do niej zdrobnieniami, nie była przyzwyczajona
-Uspokój się, to tylko imię-powiedział w końcu Yato
-No tak, a to jest tylko porwanie, aż dziwne że nie jestem spokojna!-krzyknęła sarkastycznie, a wszyscy oprócz Yato zaśmiali się. Kofuku przytuliła ją jakby się znały nie wiadomo ile. Jechali jakąś godzinę, może dwadzieścia minut dłużej, to i tak teraz nie miało znaczenia. Yukine chwycił delikatnie jej łokieć i pomógł jej wyjść, Kofuku ostrzegała ją przed większymi kamieniami bądź krawężnikami. Wiedziała że chodzenie w długiej sukience nie należy do prostych. Jednak Hiyorin szła z gracją wsłuchując się w radu różowowłosej. Weszli do dużej, najprawdopodobniej opuszczonej bo z lek sza zaniedbanej posiadłości. Prawdopodobnie było ona większa niż dom Iki, ale nie mogła się do tego przyznać, w środku było ciepło. Weszli do salonu, tam na kanapach siedziała już grupa osób. Wysoka blondynka wstała i kręcąc kobieco biodrami podeszła do niej. Zdecydowanie była kobieca, pełna klasy i gracji, zupełnie jak matka Hiyori, jednak blondynka miała w sobie nutkę drapieżności
-Jak się nazywasz?-spytała patrząc na nią z góry
-Iki Hiyorin-odpowiedziała z lekko wrednym uśmiechem, nie bał się, a przynajmniej już nie
-Gdzie mieszkasz i ile zarabiają twoi rodzice?
-Mieszkam piętnaście minut od centrum-uśmiechnęła się już normalnie-A zarabiają naprawdę dużo, mają sieć banków na całym świecie
Yukine naprawdę irytowała postawa dziewczyny, on sam był by przerażony
-Czemu jesteś taka spokojna?!-krzyknął w końcu z wyrzutem-Czemu?!
-To nie pierwszy raz kiedy mnie porywają, a poza tym-zza pleców wyciągnęła ręce, kajdanki, którymi była skuta obracała sobie na palcu-jestem mądrzejsza, niż wam się wydaje
Bishamon była zdziwiona, uśmiechnęła się. Zauważyła dopiero w tedy długą do ziemi, zapewne nie wygodną sukienkę
-Jak ty w tym chodzisz?-wskazała na różowy materiał i mocno upięte włosy
-Przyzwyczaiłam się już-machnęła z uśmiechem ręką-Ból głowy już mi przez koka nie dokucza
-Znajdziemy ci coś innego-ruszyły w stronę szerokich schodów-Nie mogę na ciebie w tym patrzeć
Bishamon miała problem ze znalezieniem ubrań dla Hiyorin. Była przekonana, że dziewczyna nie będzie chciała chodzić w staniku i skórzanej kurtce po bazie. Dziewczyna ubrana w zwykłą białą koszulkę na grubych ramiączkach, czarną skórzaną spódnice, którą ubrała pod żebrami oraz czarne botki na cienkim obcasie. Wyszła lekko się chwiejąc. Nie przywykła do takich wysokich butów
-No i teraz wyglądasz prawie jak jedna z nas!
-Prawie?-spytała z uniesioną brwią brunetka
-Małe poprawki Veena podeszła do niej i ubrała ja jej ramiona czarną, skórzaną kurtkę. I wyciągnęła wsuwkę z jej włosów, od razu opadły na plecy i ramiona-I voilà. Więc teraz Hyiori, czuj się jak u siebie
Blondynka puściła jej perskie oko i wyszły z pokoju. Brunetka była zmuszona trzymać się poręczy, żeby nie upaść na schodach. Veena zabrała ją do salonu, tam został tylko Daikoku, starsza kobieta podała mu telefon z obudową w koty. Mężczyzna westchnął, najwidoczniej nie miał ochoty do kogoś dzwonić. Nie miała kodu i prawdopodobnie w takich chwilach mógłby się przydać
-Jeżeli chcecie zobaczyć jeszcze swoją ukochaną córcię to na jutro dziesięć tysięcy-jego głos nagle stał się niesamowicie przerażający, Hiyori po plecach przeszła gęsia skórka-A i żadnej policji, inaczej popracujemy nad urodą ślicznej Hiyorin. Adres, godzina, miejsce dostaniecie we właściwym czasie
Po zakończeniu połączenia dziewczyna była pewna że nie zobaczy już telefonu, ale Veena podała jej go
-Nie dzwoń na gliny mała-brunetka wzięła urządzenie-Yato i Yukine będą mieli na ciebie oko, zaraz przyjdą. Poczekaj tu z Daikoku
Po chwili rzeczywiście w salonie znalazło się dwóch chłopaków, byli już przebrani, Yukine miał na sobie niebieską bluzę, a Yato dres
-Idziemy-mruknął ten drugi zakładając ręce za głowę, ona pomachała na odchodne Daikoku, który się do niej uśmiechnął
Hiyori szła krok za nimi z rękami splecionymi na plecach, co chwila Yukine obracał się żeby sprawdzić czy ona rzeczywiście jeszcze tam jest. Była za każdym razem.
-Yato, bo ja muszę się uczyć-zaczął chcąc wymigać się z niańczenia dziewczyny-Dasz sobie radę z Hiyori?
-Ty gnojku, tak na prawdę ci się nie chcę!-krzyknął za nim oburzony. Westchnął głośno i odwrócił się do niej, spojrzał na nią po raz pierwszy od samego porwania. Wyglądała ładnie, nawet bardzo. Odchrząknął zanim zaczął mówić-To co byś chciała robić?
-Jest tu może ogród?-skinął jej-Dość dawno nie byłam na dworze, muszę się przewietrzyć. Możemy się po nim przejść? O ile masz ochotę
-Niech będzie-mruknął prowadząc ją na tyły domu
Wyszli do dużego ogrodu, ten był zadbany, Przechadzali się po ścieżce zrobionej z małych kamyczków. Dla Yaqto to była zwykła przechadzka, ratująca go przed randką z Norą, ale dla Hiyori, dla niej to był tor przeszkód. Szła patrząc się w ziemię, próbując jakoś uważać, żeby nie złamać nogi. Kiedy myślała, że opracowała sobie sposób, potknęła się przy okazji łamiąc cienki obcas buta. Leciała jak kłoda w stronę podłoża, ale poczuła dłoń na swoim nadgarstku. Później coś pociągnęło ją ku góże i znalazła się w objęciu chłopaka
-Wszystko w porządku?-powiedział cicho do jej ucha był tak blisko, miał twarz w jej włosach
-Tak-szepnęła i była pewna że świetnie ją usłyszał
Kiedy Yato upewnił się, że dziewczyna może stać zaproponował jej powrót na obiad. Brunetka zrobiła krok wstecz i znowu doszło by do wypadku gdyby nie Yato i jego ramię
-Hiyori zaniosę cię-powiedział z lekkim rumieńcem, nie patrzył na nią za to podał jej swoją dłoń
Nim zdążyła zrobić coś innego od zarumienienia się po same uszy, znalazła się już na baranach chłopaka. Nora ich widziała, szła właśnie do kuchni, zobaczyła ich przez otwarte drzwi tarasu. Była zła ale mimo to miała na twarzy ten sam, perfidny uśmieszek. Delikatnie posadził ją na tarasie
-Zaczekaj tu, pójdę z tym,i butami do Kofuku-chwycił botki w ręce i zniknął na chwilę-Nie wiem czy te ci się spodobają, ale były najbezpieczniejsze
-Dziękuje, są świetne-powiedziała ubierając czarne trampki. Kiedy je zasznurowała to wstała i podskoczyła parę razy-Tak, pasują idealnie.
-Kofuku kazała ci dać jeszcze to-podał jej jeszcze bransoletkę, były to trzy kolorowe sznurki związane po bokach w węzeł z zawieszką kota. Różowy, pomarańczowy i niebieski rzeczywiście dobrze wyglądały na jej ręce. Yato zapiął ją na jej lewej dłoni i poprowadził ją do kuchni
Wchodząc do jadalni zrobiło jej się strasznie przykro, wszyscy siedzieli przy jednym, dużym okrągłym stole. Średniej wielkości pomieszczenie miało zieloną tapetę w jakieś pozawijane liście, a na parapecie stały kwiatki, firanki w tym oknie były z wzorami serduszek. Podłoga była ciemna co optycznie zmniejszało przestrzeń, a sufit był bialutki z kolorowymi plamami, prawdopodobnie śladami wojny na jedzenie. Wszyscy już siedzieli przy stole i zostawili jej jedno wolne miejsce. Siadając między Kofuku a Veeną czułą rodzinną atmosferę panującą między wszystkimi domownikami. Dała dłonie na kolana, pod stołem i zacisnęła je w pięści. Ledwo powstrzymywała łzy, chciałaby żeby jej nie porwali. Wtedy nie dowiedziała by się co w życiu straciła, wtedy nie poznała co to jest prawdziwa miłość. Tutaj to się czuło, w jej domu podczas obiadu czuć było smród kasy i czystej arogancji. Jej życie polegało głównie, na przemieszaniu się z jednego sterylnego pomieszczenia do drugiego. Jej cały dom w był odcieniach bieli i szarości. Było tam zimno mimo podgrzewanej w całym domu podłogi. Hiyori nie miała przyjaciół, nie chodziła do szkoły. Miała domowy tok nauczania, jedynymi ludźmi jakich spotykała to ważniaki na drogich bankietach przynajmniej dwa razy w tygodniu. Od dziecka była wychowywana pod kloszem, nie oglądała bajek przecież one ogłupiają. Dorastała na kobietę taką jak jej matka, piękną żeby można było się z nią gdzieś pokazać, kobietę z klasą żeby mogła dumnie reprezentować rodzinę. Nigdy nie usłyszała że ktoś jest z niej dumny, że ktoś ją kocha
-Hiyori-ocknęła się czując dotyk na swoim ramieniu-Wszystko w porządku?
-Tak, zamyśliłam się-chwyciła sztuciec i zaczęła jeść
Włączyli telewizor, leciały wiadomości. Znowu o niej, była tam tak często że można było zrobić z tych paro minutowych zdarzeń cały pełnometrażowy film dokumentalny
-Iki Hiyorin, córka właścicieli najpopularniejszych banków na świecie, została porwana po raz kolejny-mówił, a Hyiori grzebała w jedzeniu, straciła apetyt-Panna Hiyorin została porwana dzisiejszego poranka po raz czwarty, jak poprzednimi trzema razami uratowała kogoś przed porwaniem tarasując drogę porywaczom. Obejrzyjmy to
Podniosła głowę, na ekranie było pokazane jak odpycha barczystego mężczyznę od bogatego staruszka, następnie od młodej dziewczynki, a kolejnym od swojej matki
-Cała Japonia, jak i reszta świata życzy żeby panna Hiyorin wróciła do domu cała i zdrowa, w końcu uratowała matkę. A teraz pogoda...
-Jesteś bohaterem Hiyorin-zachwycił się Yukine
-Nie sądzę-powiedziała wstając-Przepraszam muszę się przewietrzyć
Wybiegła z kuchni i pobiegła do ogrodu, zatrzymała się dopiero w miejscu gdzie dookoła było pełno krzewów z białymi różami. Usiadł na zielonej trawie i wciągała przepiękny zapach kwiatów. Po chwili znalazł ją Yato, był cały zmachany musiał więc biec
-Tu jesteś-odetchnął z ulgą, podszedł koło niej i usiadł obok-Ładnie tu
-Masz rację-uśmiechnęła się pięknie-ładniej niż w moim ogrodzie
-Nie możliwe, pieprzysz głupoty-machnął na nią ręką
-Tu wszystko jest takie prawdziwe-przyznała z fascynacją w oczach-A u mnie wszystko jest takie chłodne i idealne, nienormalne
-Jak ty tam żyjesz?-spytał siadając po turecku-Ja bym nie wytrzymał
-Jakie masz plany na przyszłość Yato?-po raz pierwszy użyła jego imienia, a jemu ciepło rozlało się po sercu-Kim chciałbyś być?
-Bogiem!-wykrzyknął wyrzucając ręce w górę-Ale chyba chcę żeby ludzie mnie znali, chociaż wydaje mi się to głupie. A ty Hiyorin?
-Całe życie spędziłam planując co ubiorę na jutrzejsze przyjęcie, więc dużo nie myślałam o przyszłości-spojrzała w niebo, a lekki i ciepły wiatr rozwiał jej włosy-Chyba chcę być szczęśliwa
-Ambitnie-zaśmiał się kiedy ona uderzyła go lekko pięścią w ramię-A twoje cele?
-Adopcja kota?-zaśmiała się, a Yato razem z nią-A twoje?
-Ja chcę kupić, jakiś dom, albo mieszkanie-przyznał-Zabrać z tąd Yukine i zamieszkać z nim. Yukine to dobry chłopak, zasługuję na lepsze życie. No i uwolnić to ja się chcę też od Nory i to jak najszybciej
-Dlatego jak najszybciej chcę wyjechać, do brata, do babci, gdziekolwiek-westchnęła-Byleby się uwolnić. I adoptować kota, to też jest ważne
-Bogiem!-wykrzyknął wyrzucając ręce w górę-Ale chyba chcę żeby ludzie mnie znali, chociaż wydaje mi się to głupie. A ty Hiyorin?
-Całe życie spędziłam planując co ubiorę na jutrzejsze przyjęcie, więc dużo nie myślałam o przyszłości-spojrzała w niebo, a lekki i ciepły wiatr rozwiał jej włosy-Chyba chcę być szczęśliwa
-Ambitnie-zaśmiał się kiedy ona uderzyła go lekko pięścią w ramię-A twoje cele?
-Adopcja kota?-zaśmiała się, a Yato razem z nią-A twoje?
-Ja chcę kupić, jakiś dom, albo mieszkanie-przyznał-Zabrać z tąd Yukine i zamieszkać z nim. Yukine to dobry chłopak, zasługuję na lepsze życie. No i uwolnić to ja się chcę też od Nory i to jak najszybciej
-Dlatego jak najszybciej chcę wyjechać, do brata, do babci, gdziekolwiek-westchnęła-Byleby się uwolnić. I adoptować kota, to też jest ważne
Hiyorin roześmiała się a w kącikach jej oczu Yato zauważył łzy
-A jak u ciebie sprawy serduszkowe?-spytał drapiąc się po karku, znów chciał ukryć rumieńce
-Yato ja nigdy z domu nie wychodzę, nie znam nikogo!-zaśmiała się lekko, tak jakby to nie było nic ważnego. Chodziłam do szkoły tylko przez dwa lata
-Jak taka fajna dziewczyna i to ładna no i z kasą może być sama?-poczuł się nagle pewniej
-No właśnie: kasa-wywróciła oczami-Albo mają mnie od razu za snobkę, albo lecą na tą kasę, nie na mnie
-Idioci-prychnął Yato-Gdyby tylko zobaczyli jakie masz ładne oczy i zgrabne nogi! Od razu byli by twoi!
Hiyori roześmiała się po raz kolejny tym razem miała rumieńce na twarzy. Yato też się zaśmiał, a kiedy już się opanowali ich twarze były blisko. Hiyorin zatraciła się w jego idealnych oczach, nawet nie zauważyła kiedy lekko przymrużyła swoje. Dla Yato był to znak, delikatnie dotknął swoimi wargami ust dziewczyny, a już po chwili złączyli się w delikatnym i romantycznym pocałunku. Nagle usłyszeli szelest krzaków, oderwali się od siebie pozostając jednak blisko. Podeszła do nich skacząc jak pięciolatek Kofuku
-Dzisiaj jest astralne święto zakochanych!-krzyknęła uroczo-Robimy imprezę! Idziemy się przebrać Hyio-chan!
Różowo włosa chwyciła tamtą za nadgarstek i pociągnęła za sobą do budynku. Hiyorin zapukała po czym weszła do gabinetu Bishamon. Dostała swoją sukienkę, nici i nożyczki. Poszła do Kofuku, ona jako wierny manekin ubrała na siebie sukienkę. Hiyorin obcięła rękawy na łokciach, zrobiła dekolt i dość mocno skróciła sukienkę. Była zadowolona z efektu swojej pracy. Ubrała na siebie swoje dzieło i delikatnie pomalowała oczy oraz usta. Później pomalowała Veene i Kofuku. Wszystkie wyglądały pięknie. Razem zeszły do salonu w którym wszyscy tańczyli. Yato I Yukine na razie stali pod ścianą i obserwowali. I wtedy zobaczyli Hiyorin w tej sukience
-Mega-wyrwało się Yukine i pognał przez tłum żeby zaraz pociągnąć Hiyori w wir tańca. Kofuku po tańcu z Daikoku porwała blondynkę i Hiyo-chan do tańca. Yukine wrócił do Yato i był cały roześmiany. Yato patrzył jak nagle tworzy się damskie kółko tańczących pań. Faceci nagle stali w okół niego i byli lekko zirytowani
-Kuso! Wbijamy tam chłystki!-jak powiedzieli tak zrobili przepchnęli się do koła i każdy porwał po jednej z kobiet. Yato jak zwierz pochwycił Hiyorin która roześmiała się i zaczęła tańczyć z nim. Muzyka nagle się zmieniła, Yato zaczerwienił się ale ukłanił się w stronę brunetki
-Mógłbym panienkę prośić?-wystawił w jej stronę dłoń
-Ależ oczywiście proszę pana-dygnęła podając mu dłoń
Po paru godzinach zabawy i paru drinkach postanowili iść już spać. Jednak nikt nie powiedział Hiyorin gdzie ma spać więc Yato postanowił zaprosić ją do siebie. Szli co chwile dając si ponieść wirze namiętnych pocałunków. Jednak tylko na tych pocałunkach się skończyło, w końcu byli rozsądni. Zasnęli wtuleni w siebie. Rano obudziło ją delikatne szturchanie. Veena stała nad nią i uśmiechała się łagodnie
-Już czas cię odwieźć, zbieraj się-powiedziała i wyszła
Hiyorin skorzystała z łazienki w jej pokoju i postanowiła wrócić w swojej przerobionej sukience. Zanim wyszła Nora pokazała jej środkowy palec, na co ona posłała jej buziaka w powietrzu. Nie polubiły się. Bishamon i Kofuku razem z Kurahą czekali w aucie. Pojechali do parku oddalonego o parę kilometrów, zanim Wysiadła blondynka zabrała kasę i oddała jej ciuchy, które wczorajszego dnia jej dała. Porozmawiały jeszcze chwilę od serca zanim Iki postanowiła opuścić pojazd
Wstał i od razu zauważył brak dziewczyny przy jego boku. Zszedł pół żywy na dół gdzie spotkał Daikoku
-Siemka-powiedział przejeżdząjąc ręką po twarzy-Widziałeś Hiyori?
-Bishamon i Kofuku wyszły z nią piętnaście minut temu-wzruszył ramionami-No wiesz pojechały po kasę i ją w końcu odstawić. Szkoda. Miła dziewczyna
Kiedy jego słowa dotarły do Yato pobiegł do tego parku. Chyba po raz pierwszy śpieszył się tak jak w tym momencie. Przyśpieszył kiedy zobaczył ją przy otwartych drzwiach limuzyny
-Hiyori!-krzyknął, a ona odwróciła się się w jego stronę zdziwiona
-Porwij mnie jeszcze kiedyś Yato!-uśmiechnęła się pięknie i wsiadła do czarnej limuzyny
Auto zaczęło odjeżdżać, a on stracił nadzieję. Odwrócił się i kopnął w śmietnik. Nie widział że dziewczyna wybiegła z auta i pędziła w jego stronę
-Yato!-krzyknęła a on odwrócił się
Złapał ją pod tyłkiem i lekko podniósł do góry, ona położyła mu dłonie na policzkach i znowu zatracili się w namiętnym pocałunku. Dla nich ta chwila mogłaby trwać wieczność, ale Hyiori musiała wracać
-Obiecaj że mnie jescze porwiesz-szepnęła mu-Obiecaj Yato i powiedz że też mnie kochasz, tak jak ja ciebie
-Obiecuję. Kocham cię Hiyorin-odstawił ją, jeszcze raz pocałował po czym patrzył jak podbiega do limuzyny. Pojazd ruszył a ona wystawiła całą głowę przez otwartą szybę. Po czym powtórzył sobie cicho-Kocham cię Hiyori-chan
-Dzisiaj jest astralne święto zakochanych!-krzyknęła uroczo-Robimy imprezę! Idziemy się przebrać Hyio-chan!
Różowo włosa chwyciła tamtą za nadgarstek i pociągnęła za sobą do budynku. Hiyorin zapukała po czym weszła do gabinetu Bishamon. Dostała swoją sukienkę, nici i nożyczki. Poszła do Kofuku, ona jako wierny manekin ubrała na siebie sukienkę. Hiyorin obcięła rękawy na łokciach, zrobiła dekolt i dość mocno skróciła sukienkę. Była zadowolona z efektu swojej pracy. Ubrała na siebie swoje dzieło i delikatnie pomalowała oczy oraz usta. Później pomalowała Veene i Kofuku. Wszystkie wyglądały pięknie. Razem zeszły do salonu w którym wszyscy tańczyli. Yato I Yukine na razie stali pod ścianą i obserwowali. I wtedy zobaczyli Hiyorin w tej sukience
-Mega-wyrwało się Yukine i pognał przez tłum żeby zaraz pociągnąć Hiyori w wir tańca. Kofuku po tańcu z Daikoku porwała blondynkę i Hiyo-chan do tańca. Yukine wrócił do Yato i był cały roześmiany. Yato patrzył jak nagle tworzy się damskie kółko tańczących pań. Faceci nagle stali w okół niego i byli lekko zirytowani
-Kuso! Wbijamy tam chłystki!-jak powiedzieli tak zrobili przepchnęli się do koła i każdy porwał po jednej z kobiet. Yato jak zwierz pochwycił Hiyorin która roześmiała się i zaczęła tańczyć z nim. Muzyka nagle się zmieniła, Yato zaczerwienił się ale ukłanił się w stronę brunetki
-Mógłbym panienkę prośić?-wystawił w jej stronę dłoń
-Ależ oczywiście proszę pana-dygnęła podając mu dłoń
Po paru godzinach zabawy i paru drinkach postanowili iść już spać. Jednak nikt nie powiedział Hiyorin gdzie ma spać więc Yato postanowił zaprosić ją do siebie. Szli co chwile dając si ponieść wirze namiętnych pocałunków. Jednak tylko na tych pocałunkach się skończyło, w końcu byli rozsądni. Zasnęli wtuleni w siebie. Rano obudziło ją delikatne szturchanie. Veena stała nad nią i uśmiechała się łagodnie
-Już czas cię odwieźć, zbieraj się-powiedziała i wyszła
Hiyorin skorzystała z łazienki w jej pokoju i postanowiła wrócić w swojej przerobionej sukience. Zanim wyszła Nora pokazała jej środkowy palec, na co ona posłała jej buziaka w powietrzu. Nie polubiły się. Bishamon i Kofuku razem z Kurahą czekali w aucie. Pojechali do parku oddalonego o parę kilometrów, zanim Wysiadła blondynka zabrała kasę i oddała jej ciuchy, które wczorajszego dnia jej dała. Porozmawiały jeszcze chwilę od serca zanim Iki postanowiła opuścić pojazd
Wstał i od razu zauważył brak dziewczyny przy jego boku. Zszedł pół żywy na dół gdzie spotkał Daikoku
-Siemka-powiedział przejeżdząjąc ręką po twarzy-Widziałeś Hiyori?
-Bishamon i Kofuku wyszły z nią piętnaście minut temu-wzruszył ramionami-No wiesz pojechały po kasę i ją w końcu odstawić. Szkoda. Miła dziewczyna
Kiedy jego słowa dotarły do Yato pobiegł do tego parku. Chyba po raz pierwszy śpieszył się tak jak w tym momencie. Przyśpieszył kiedy zobaczył ją przy otwartych drzwiach limuzyny
-Hiyori!-krzyknął, a ona odwróciła się się w jego stronę zdziwiona
-Porwij mnie jeszcze kiedyś Yato!-uśmiechnęła się pięknie i wsiadła do czarnej limuzyny
Auto zaczęło odjeżdżać, a on stracił nadzieję. Odwrócił się i kopnął w śmietnik. Nie widział że dziewczyna wybiegła z auta i pędziła w jego stronę
-Yato!-krzyknęła a on odwrócił się
Złapał ją pod tyłkiem i lekko podniósł do góry, ona położyła mu dłonie na policzkach i znowu zatracili się w namiętnym pocałunku. Dla nich ta chwila mogłaby trwać wieczność, ale Hyiori musiała wracać
-Obiecaj że mnie jescze porwiesz-szepnęła mu-Obiecaj Yato i powiedz że też mnie kochasz, tak jak ja ciebie
-Obiecuję. Kocham cię Hiyorin-odstawił ją, jeszcze raz pocałował po czym patrzył jak podbiega do limuzyny. Pojazd ruszył a ona wystawiła całą głowę przez otwartą szybę. Po czym powtórzył sobie cicho-Kocham cię Hiyori-chan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz