poniedziałek, 25 kwietnia 2016

#2 The Normal Girl?

-To niemożliwe-powiedział cicho lekarz po pierwszych badaniach, które od razu zaczęto mi wykonywać
-Co takiego?-spytał właśnie doktor Utake, lekarz prowadzący, który się mną zajmował
-Żadnych obrażeń
Wszyscy zamilkli, nawet ja która do teraz się nie odzywała starałam się ciszej oddychać. Jedynym dźwiękiem który zakłócał niezmąconą ciszę było przebieranie moimi nogami w powietrzu. Doktor Utake odchrząknął i spojrzał na mnie ściągając okulary, podniosłam na niego wzrok
-Jak się nazywasz, ile masz lat i co się stało?-spytał dotykając lekko mojego ramienia
-Nazywam się Nahiro Shizuoka, za miesiąc skończę 16 lat i brałam udział w wypadku-powiedziałam cicho spuszczając głowę, wolałam patrzeć w podłogę niż na tych wszystkich lekarzy
-Jakim?
-Chłopak chciał skoczyć z budynku, pociągnęłam go w drugą stronę, później zemdlałam
Powiedziałam trochę śmielej, bo w końcu nie kłamałam, tak było
-Nie do końca-westchnął pocierając skronie, po czym ubrał ponownie okulary-Ludzie mówią że po prostu spadłaś, nie było tam żadnego chłopaka
Zamurowało mnie...On na pewno tam był! Bo był, prawda?
<Tydzień później>
-To cud-rozpromienił się doktor Utake patrząc na mnie-Całe szczęście, że żyjesz!
Poprawiłam kurtkę przewieszoną na ręce, stałam tak od paru minut czekając na wypis. Doktor podał mi plik kartek. Skinęłam mu w geście podziękowania
-Do widzenia doktorze-uśmiechnęłam się stając w drzwiach po całym tygodniu męczących badań
-Powodzenia Shizu
Nacisnęłam klamkę i wyszłam, pielęgniarka odprowadziła mnie na dwór. Czekała tam na mnie matka, która od razu zamknęła mnie w mocnym uścisku
-Dobrze wyglądasz Shizuś-stwierdziła oglądając mnie z każdej strony
-I dobrze się czuje!
Tata, który wyszedł z samochodu objął mnie mocniej niż mama i wsadził moją torbę do bagażnika. Do domu jechaliśmy paręnaście minut, podczas których opowiadałam im co się ze mną działo po moim "zmartwychwstaniu". Pod naszą bramą stały wazony z kwiatami, moje zdjęcia w ramkach, świeczki i maskotki. Uśmiechnęłam się chwytając białego zająca z oczami na pół twarzy. W domu unosił się dobrze mi znany zapach konwalii. Szybko ruszyłam do swojego pokoju i po szybkim ogarnięciu go wzrokiem mogłam stwierdzić, że nic się nie zmieniło. Pastelowe ściany z plakatami wciąż były pastelowymi ścianami z plakatami a książki rozwalone po pokoju wciąż były tylko podkładkami pod kubki
-Bałam się tu czegoś dotykać-usłyszałam za sobą głos matki, opierała się o framugę-Chociaż straszny tu syf
Dopiero teraz zauważyłam błyszczące łzy w jej ochach i uśmiech na twarzy. Przytuliłam lekko kobietę a ona wyszła pod pretekstem kolacji, chociaż wiedziałam że idzie się wypłakać. Zaśmiałam się cicho na jej postawę i zabrałam się za sprzątanie



 | Shizuoka Nahiro |

#1 Ghost

Kim jestem? Żyję? Dlaczego ludzie są tacy smutni? Kim oni w ogóle są? Dlaczego płaczą? Gdzie ja jestem? Co się stało?!
Zauważam dziewczynę na łóżku szpitalnym. Ma niemal białą cerę, jest strasznie blada a z mojego punktu położenia wydaje się nawet bezbarwna. Ma blond włosy, do pasa, podwijane na końcach. Nie błyszczą się. Są matowe i sztywne. Chcę zobaczyć jej skryte pod powiekami oczy. Podchodzę bliżej, chyba śpi, ale podłużna kreska na monitorze mówi mi że ona nie śpi, ona nie żyje. W moich oczach zbierają się łzy, mimo że nawet nie wiem kim ona jest
-To ty
Słyszę za sobą, odwracam się przestraszona jego nagłym pojawieniem. Co gorsza on odpowiedział mi na pytanie, którego nigdy nie powiedziałam. Chłopak jest trochę starszy niż ja, ma zielone jak kot oczy i blond włosy. Ciemniejsze niż martwej dziewczyny i kobiety stojącej przy łóżku
-Kim jesteś?-pytam nieufnie
-Mam na imię Shu i jestem bogiem
Nie wiem czemu ale wierzę mu. Podszedł do mnie i ujął moją twarz w dłonie, nim się spostrzegłam zostawił krótki pocałunek na moim czole, zaraz po tym wyszedł. Chyba zemdlałam. Wspomnienia, było ich tak dużo. Przelatywały mi przed oczami niczym klatki filmu. Im bliżej światła szłam słyszałam coraz więcej odgłosów ze scenek. Radosne krzyki i śmiech, rozmowy, smutne jęki i widok uśmiechu na ustach wszystkich którzy byli w około. Uczucie przerażenia ogarniało mnie coraz bardziej kiedy światło, do którego zmierzałam nagle się powiększyło i pochłonęło zarówno wspomnienia jak i mnie. Otworzyłam oczy, byłam w jakiejś sali, było tu zimno. Spuściłam nogi z metalowego łóżka, miałam na sobie szpitalny strój, który sięgał za kolano. Wyciągnęłam przed siebie dłoń, uśmiechnęłam się kiedy zaczęła odzyskiwać kolory. Zeskoczyłam z łóżka i pisnęłam głucho gdy moje bose stopy spotkały się z lodowatą posadzką. Podeszłam do jedynych drzwi, były otwarte. Z lękiem i niepokojem wyszłam na korytarz, dopiero tam była jakaś żywa dusza. Właściwie grupki lekarzy, którzy rozmawiali w skupieniu
-Doktorze!-krzyknęła jedna z pielęgniarek podbiegając do mnie
W jednej chwili, w okół mnie zebrało się wiele ludzi. Chorda zdziwionych lekarzy. Posadzili mnie na wózek a na ramiona położyli koc, od razu zrobiło mi się cieplej
-Witamy ponownie wśród żywych
Powiedział lekarz prowadzący a ja wiedziałam że to dopiero początek tego całego bałaganu






| Shu |

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

#0 The Beginning

Wypadłam z mieszkania przyjaciółki jak dzika. Śpieszyłam się, byłam niemal spóźniona. Matka mnie zabije, pomyślałam. Chwyciłam się poręczy schodów i zaczęłam po nich zbiegać. Ktoś mnie mijał, odruchowo spojrzałam w lewo. Świat zwolnił, jego intensywne zielone oczy wpatrywały się w moje. Blond kosmyki opadały na jego twarz, aż miałam ochotę je odgarnąć. Były ciemniejsze niż moje porównywalne do platynowego blondu, jego wyglądały na miodowy karmel. Zauroczył mnie ten chłopak, który na oko był może dwa lata starszy niż ja. Nie mogłam w nieskończoność się w niego wgapiać, odwróciłam wzrok i poleciałam dalej po schodach, jednak spojrzałam na niego ostatni raz, szedł w stronę wejścia na dach.  I dopiero kiedy byłam piętro niżej zaczęłam myśleć. On szedł na dach wysokiego budynku, gdzie na dole jest trawnik, chodnik i ulica. Na tym dachu, jeszcze zanim się urodziłam młody chłopak popełnił samobójstwo. Przeklinając w duchu na moją chęć ratowania ludzkiego życia zawróciłam i puściłam się szaleńczym biegiem z powrotem na górę. Niemal jak burza wpadłam na dach. Mimo, że odległość którą przebyłam nie była jakaś wielka, to ja dyszałam. On stał na krawędzi i wyglądał jak król świata
-Nie rób tego!
Krzyknęłam i chwyciłam go za bluzę, pociągnęłam go w drugą stronę. Poślizgnęłam się ale udało mi się złapać równowagę. Upadłam na kolana koło chłopaka
-Czyś ty zwariował?!-zaczęłam, byłam zła-Wiesz, że mogłeś stracić życie?
-Ja to bym się raczej martwił o twoją wyciekającą duszę-wskazał moje plecy
-Hę?-spojrzałam za jego śladem i przeraziłam się-Co to jest do cholery?!
Krzyczałam kręcąc się w kółko i  skacząc jak pies goniący swój ogon. Otóż na plecach miałam parę skrzydeł, niebieskawo białych. Kto na moim miejscu by nie ześwirował?!
-To nie wszystko-powiedział wychylając się z krawędzi bloku
Podeszłam do niego pełna obaw, nie wiedziałam co mogę zobaczyć. Ale tego to się nie spodziewałam. Na trawie leżała dziewczyna. Kucnęłam na krawędzi a ciemność ogarnęła mój umysł. Kim do cholery był ten chłopak?!

Comeback!

Cześć! Jak widzicie po tytule tego posta, wracam tutaj! Alę nie mam zamiaru kończyć tego co zaczęłam, bo marnie mi to wychodzi. A z tego że ja bez ciągłej serii żyć nie umiem postaram się was zaciekawić moim nowym pomysłem! Będzie całkowity inny od poprzedniego! Właściwie nie będzie miał z poprzednią serią nic wspólnego! Jeszcze dzisiaj wrzucę wam coś w rodzaju prologu! Mam nadzieję że ktoś tu jeszcze zagląda...Aha i od razu mówię-zero regularności między wrzucanymi notkami! Nie jest to mój główny blog więc jest to coś gdzie mogę się rozpisać i od razu przepraszam za wszystkie błędy jakie zobaczycie!