-Chciałabym żebyś pomagała mi tu w biurze przy dokumentach-skinęłam na znak zgody-Będziesz mi je sortować, układać, chować no i jeszcze parę drobnostek typu stawianie pieczątek czy ogarnięcie biurka-gestykulowała z każdym nowym słowem wypowiedzianym z jej ust-W porządku?
-Jak najbardziej, dam z siebie wszystko!-zapewniłam z zawziętą miną
-Liczę na owocną współpracę-uśmiechnęła się miło-Na początek posortujesz mi tamtą kupkę na 'do przeczytania' i 'do podpisania'
Siadłam na podłodze przy sporym stosie dokumentów i już po par minutach wszystko było gotowę. Wzięłam jeden stos w rękę i podniosłam się z ziemi
-Gdzie to odłożyć?-spytałam walcząc z grawitacją
-Na parapecie jest przegroda na te i na te-zdziwiła się tempem mojej pracy-Później zrób to samo z resztą
-Hai!-powiedziałam odkładając drugi, mniejszy stos do odpowiedniej przegrody
Chciałam zadziwiać Bishamon jak dobrym orężem potrafię być, chciałabym żeby kiedyś powiedziała do mojego boga: "Yato, wspaniałość twoich oręży sprawiła że cię podziwiam". Przez godzinę przesortowałam tysiące kartek i plecy zaczęły mnie boleć. Wstałam i przeciągnęłam a w plecach coś mi trzasnęło, Bishamon uśmiechnęła się lekko i przywoła mnie ruchem ręki. Podeszłam do jej biurka i stanęłam koło niej za fotelem. Wskazała oczami spory stos dokumentów piętrzące się niemal pod sam sufit
-Mogłabyś mi jej teraz podawać?
-Hai-wystawiła dłoń a ja podałam jej pierwszą kartkę
Przez kolejne dwie godziny kontynuowałam tą żmudną pracę. Bishamonten podbijała pieczątki na każdej z kartek i odkładała je na bok. Kiedy Bishamonten wstała od biurka i poszła usiąść na kanapę ja posortowałam dokumenty i odłożyłam je na wskazane miejsca. Kiedy to skończyłam usłyszałam skrzyp drzwi
-Hej Mune!-odwróciłam się do kobiety-Zjesz z nami obiad?
Uśmiechnęłam się promienie i skinęłam energicznie. Podbiegłam do niej i ruszyłam krok za nią w stronę stołówki, gdzie usiadłam wraz z jej orężami
-Smacznego!-krzyknęłam żeby każdy usłyszał i zjadłam szybkoaby pomóc pozbierać talerze od wszystkich
Wykonałam jeszcze szybko kilka prac zadanych przez Bishamon w czym było przyniesienie jej kawy. W tedy dowiedziałam się że jestem jej asystentką, taką jakie są w tych wielkich korporacjach. Uwinęłam się z pracą szybciej niż sama przypuszczałam czym zdziwiłam Bishamonten
-W takim razie posprzątaj mi na biurku i jesteś wolna-powiedziała kierując się w stronę wyjścia-Mune jeżeli chcesz możesz z nami jeszcze zostać
-Dziękuję Bishamon-sama!-uśmiechnęłam się nie przerywając pracy
czyściłam miejsce pracy jednego z bogów szczęścia dokładnie. kiedy tylko stwierdziłam, że zrobiłam to dobrze a efekt mnie zadowala wybiegłam czym prędzej w stronę ogrodu. Czekał tam na mnie Kazuma
-Już jesteś?-spojrzał na zegar, który był na jednej z wieży-Wcześnie skończyłaś
-Przygotowałeś się psychicznie na moje pytania?-zaśmiałam się a on mi skinął z uśmiechem-Co jest największą hańbą dla oręża?
-Dla mnie jest to zostanie Norą-poprawił okulary
-Norą?
-Jest to oręż, który służy pod różnymi imionami dla wielu bogów-powiedział a mnie przeszły ciarki po plecach
-Czy oręż może się odrodzić?-spytałam z nutką nadzieji
-Nie-odpowiedział stanowczo-jak umiera to umiera
-Oh, myślałam że skoro bogowie są bez nas bezradni to my też możemy się odradzać-podrapałam się po karku odwracając wzrok w ziemię
-Niestety nie, wciąż jesteśmy tylko narzędziami w rękach bogów
-Myślisz strasznie przedmiotowo, wiesz?-uśmiechnęłam się-Co jeżeli bóg nie chce już doanego oręża?
-Może go uwolnić-gestykulował-Wymaże jego imię, przez co inny bóg może go przygarnąć bez zostawania Norą
-Da się przymusowo nazwać oręż i zrobić z niego Norę?-spytałam z czystej ciekawości
-Tak-zdziwiłam się-Za pierwszym razem miałaś wpływ na to że Yato nadaje ci imię?-zaprzeczyłam ruchem głowy-Tak samo może być za każdym razem
-Jak tego uniknąć?-to już nie było z ciekawości, to chciałam wiedzieć
-To zadanie twojego pana, przeciwko bogu jesteś bezradna
-Czy możliwe jest że oręż zacznie zmieniać się w złego ducha?-skinął-Co wtedy robić?
-Musi przejść oczyszczanie
-Na czym ono polega?-drążyłam temat
-Potrzeba do niego trzech, innych, doświadczonych shinki, którym musisz wyznać swoje grzechy-wytłumaczył-Jest to jednak ostateczność, ponieważ kara boska może być bardzo bolesna, spytaj później Yukine
-On przeszedł oczyszczanie?-zdziwiłam się
-Prawie zabił Yato swoimi grzechami
-W takim razie co ja mam robić jako drugi oręż?-zacisnęłam pięści
-Możesz wciąż pomagać swojemu panu
-Jak?-podniosłam nagle głowę w górę patrząc na chłopaka, zerwał się lekki wiatr, który porwał moje kosmyki
-Wciąż możesz rosnąć w siłę i stawać się lepszym orężem
-Jak mam to zrobić?
-Pokaże ci jutro-skinęłam z lekkim uśmiechem
-Wię do jutra Kazuma!-uśmiechnęłam sie wciaż stając na przeciwko niego
-Do jutra Mune-uśmiechnął się a ja poszłam spokojnie w stronę wyjścia z terenu Bishamonten
W szalonych łzach będę wciąż szukał tej cennej miłości, przetrwam wszystko.
środa, 27 stycznia 2016
poniedziałek, 25 stycznia 2016
9. Praca
Jak się okazało moja praca zależała od Bishamonten. Miałam pracować u niej jako pomoc domowa. Idealnie! I mówię to całkowicie bez sarkazmu, tylko to dobrze umiem robić. Wyszłam specjalnie wcześniej z domu, nie chciałam się spóźnić. Jednak zanim opuściłam świątynie Kofuku przygotowałam kawę dla Daikoku oraz talerz kanapek dla samej bogini, oboje nie spali. Przy okazji dowiedziałam się gdzie uczy się Hiyori oraz jak wygląda praca Yato. Kiedy wchodziłam na teren Bishamonten byłam zdeterminowana i gotowa do pracy. Mimo że byłam tu już drugi raz, zachwyciła mnie ponownie wielkość jej świątyni. Już po samym wejściu zobaczyłam niezliczoną ilość oręży. Podeszłam do dwójki bliźniaków, dziewczynki i chłopaka wyglądali na bardzo młodych. Schyliłam się żeby lepiej usłyszeli. Uśmiechnęłam się i zaczęłam mówić
-Szukam Bishamon-sama, moglibyście mi pomóc?
-Jesteś naszą nową siostrą?-zdziwiłam się na to pytanie jednak znów uśmiechnęłam się
-Nie, jestem tutaj żeby pracować
-Nie należysz do rodziny?-pokręciłam przecząco głową
-Mune-san?-odwróciłam się i zobaczyłam najświętszy oręż Bishy-Chodź, Bishamon-sama już na ciebie czeka
-To paaa-pomachałm bliźniakom podbiegając do Kazumy, one odmachały mi z wielkimi uśmiechami
-Kazuma-san, nie wiesz czym będę się zajmować?-spytałam krocząc koło niego z rękami splecionymi za plecami
-Wiem, jednak Bishamonten chciała ci to wytłumaczyć osobiście
-A więc to tak-powiedziałam i spojrzałam na piękne niebo-Już od dawna jesteś orężem Bishamon-sama?
-Tak
-Mogę cię o coś spytać?-skinął więc zaczęłam-Jaka jest rola oręży?
-Mamy im pomagać w pozbywaniu się Ayakashi, bez nas są bezsilni
-Naprawdę?-zdziwiłam się, nie wiedziałam ze aż tak jesteśmy potrzebni bogom
-To tak jakbyś szła na wojnę bez pistoletu-skinęłam próbując przypomnieć sobie czym była wojna-Jest to pozbawione sensu. Nas nie da się skazić w inny sposób niż kiedy bóg nas używa podczas gdy sam jest skażony
-Rozumiem-uśmiechnęłam się delikatnie-Czyli bogowie bez nas nie przeżyli i byliby nikim
-Dokładnie-skinął mi-masz jeszcze jakiś pytania?
-Mnóstwo-zaśmiałam się-Ale najpierw praca, jednak później nie uwolnisz się od moich pytań
Z uśmiechem wpuścił mnie do gabinetu Bishamon
-Dzień dobry Bishamon-sama-przywitałam się miło
-Witaj Mune-usiadła na swoim biurku-Wiesz po co tu jesteś?
-Mam pracować-powiedziałam nieśmiało-Jednak nie wiem na czym moja praca ma dokładnie polegać...
-Szukam Bishamon-sama, moglibyście mi pomóc?
-Jesteś naszą nową siostrą?-zdziwiłam się na to pytanie jednak znów uśmiechnęłam się
-Nie, jestem tutaj żeby pracować
-Nie należysz do rodziny?-pokręciłam przecząco głową
-Mune-san?-odwróciłam się i zobaczyłam najświętszy oręż Bishy-Chodź, Bishamon-sama już na ciebie czeka
-To paaa-pomachałm bliźniakom podbiegając do Kazumy, one odmachały mi z wielkimi uśmiechami
-Kazuma-san, nie wiesz czym będę się zajmować?-spytałam krocząc koło niego z rękami splecionymi za plecami
-Wiem, jednak Bishamonten chciała ci to wytłumaczyć osobiście
-A więc to tak-powiedziałam i spojrzałam na piękne niebo-Już od dawna jesteś orężem Bishamon-sama?
-Tak
-Mogę cię o coś spytać?-skinął więc zaczęłam-Jaka jest rola oręży?
-Mamy im pomagać w pozbywaniu się Ayakashi, bez nas są bezsilni
-Naprawdę?-zdziwiłam się, nie wiedziałam ze aż tak jesteśmy potrzebni bogom
-To tak jakbyś szła na wojnę bez pistoletu-skinęłam próbując przypomnieć sobie czym była wojna-Jest to pozbawione sensu. Nas nie da się skazić w inny sposób niż kiedy bóg nas używa podczas gdy sam jest skażony
-Rozumiem-uśmiechnęłam się delikatnie-Czyli bogowie bez nas nie przeżyli i byliby nikim
-Dokładnie-skinął mi-masz jeszcze jakiś pytania?
-Mnóstwo-zaśmiałam się-Ale najpierw praca, jednak później nie uwolnisz się od moich pytań
Z uśmiechem wpuścił mnie do gabinetu Bishamon
-Dzień dobry Bishamon-sama-przywitałam się miło
-Witaj Mune-usiadła na swoim biurku-Wiesz po co tu jesteś?
-Mam pracować-powiedziałam nieśmiało-Jednak nie wiem na czym moja praca ma dokładnie polegać...
sobota, 23 stycznia 2016
8. Karmel
-Już jesteście!?
-Tak!-odkrzyknęłam i poszłam zanieść zakupy do kuchni w której był oręż Kofuku-Jest wszystko co było na liście i kupiliśmy jeszcze trochę słodyczy
-Po co wam to?-spytał patrząc na mnie z góry
-Chciałam ich spróbować, wyglądały na dobre-uśmiechnęłam się ukazując zęby
-Niech wam będzie-skinął na mnie upijając łyk kawy z kubka
-Daikoku?-zacząłm patrząc na niego poważnie
-Tak?
-Jak mogę znaleźć sobie pracę?-spytałam opierając się biodrem o blat-Chcę zarabiać jak Yuki
-Porozmawiamy o tym po obiedzie na osobności-schylił się do mojego ucha opierając dłoń na moim ramieniu-Yato nie może się o tym dowiedzieć
Skinęłam i wyszłam za nim z kuchni, weszłam na górę i już przed wejściem dobiegł mnie nieprzyjemny zapach. Z zniesmaczoną miną weszłam do pokoju w którym spaliśmy
-Ale tu syf!-skomentowałam z obrzydzeniem
Czym prędzej zaczęłam zbierać papierki i zaśmierdłe ciuchy walające się niemal wszędzie. Poszłam po ścierkę i przetarłam każdy zakamarek pokoju. Nie odbyło się też bez wiadra z wodą i mopa. Jednak kiedy skończyłam była pora obiadu a pokój niemal lśnił. przetarłam ręką pot z czoła i zeszłam na posiłek.
-Było pyszne-powiedziałam po opróżnieniu talerza-Umyję naczynia
Zebrałam wszystkie talerze i bez trudu zaniosłam je na raz do kuchni i wsadziłam do zlewu. Dokładnie kiedy kończyłam trzeci talerz do kuchni wszedł czerwonooki
-Dlaczego to robisz?-spytał bez emocji a ja i tak wiedziałam o co mu dokładnie chodzi-Jesteś tu pół dnia i każdy bóg zazdrości Yato że ma cię w swoich szeregach. Byłaś aniołem za życia?
-Nie mam pojęcia-uśmiechnęłam się nie patrząc na niego i kontynuując zmywanie-Czuję się bezużyteczna, to chyba przez to. Poza tym czuje jakbyśmy się tu wprosili, więc staram się pomagać ci jak najmocniej w prowadzeniu domu
-Dobrze gdzie chciałabyś pracować?-spytał opierając się plecami o lodówkę
-Obojętne mi to-wzruszyłam lekko ramionami-Byle żebym coś zarabiała
-W porządku dam ci coś do wypełnienia i bogowie zdecydują o twoim losie
-Dziękuję-powiedziałam kończąc zmywać-Dziękuję za wszystko
-Idź na ciastka, chciałaś ich spróbować-skinął w kierunku pokoju gościnnego
Skinęłam i wyminęłam go siadając koło Yato, chwyciłam ciastko i ugryzłam kawałek. Przyłożyłam dłoń do ust przeżuwając kruche ciastko z nadzieniem
-Dobre?-skinęłam szybko na co Yato i Yuki uśmiechnęli się
Wiedziałam że to właśnie ciastka z nadzieniem stały się moją ulubioną przekąską. O matko już kocham karmel!
-Tak!-odkrzyknęłam i poszłam zanieść zakupy do kuchni w której był oręż Kofuku-Jest wszystko co było na liście i kupiliśmy jeszcze trochę słodyczy
-Po co wam to?-spytał patrząc na mnie z góry
-Chciałam ich spróbować, wyglądały na dobre-uśmiechnęłam się ukazując zęby
-Niech wam będzie-skinął na mnie upijając łyk kawy z kubka
-Daikoku?-zacząłm patrząc na niego poważnie
-Tak?
-Jak mogę znaleźć sobie pracę?-spytałam opierając się biodrem o blat-Chcę zarabiać jak Yuki
-Porozmawiamy o tym po obiedzie na osobności-schylił się do mojego ucha opierając dłoń na moim ramieniu-Yato nie może się o tym dowiedzieć
Skinęłam i wyszłam za nim z kuchni, weszłam na górę i już przed wejściem dobiegł mnie nieprzyjemny zapach. Z zniesmaczoną miną weszłam do pokoju w którym spaliśmy
-Ale tu syf!-skomentowałam z obrzydzeniem
Czym prędzej zaczęłam zbierać papierki i zaśmierdłe ciuchy walające się niemal wszędzie. Poszłam po ścierkę i przetarłam każdy zakamarek pokoju. Nie odbyło się też bez wiadra z wodą i mopa. Jednak kiedy skończyłam była pora obiadu a pokój niemal lśnił. przetarłam ręką pot z czoła i zeszłam na posiłek.
-Było pyszne-powiedziałam po opróżnieniu talerza-Umyję naczynia
Zebrałam wszystkie talerze i bez trudu zaniosłam je na raz do kuchni i wsadziłam do zlewu. Dokładnie kiedy kończyłam trzeci talerz do kuchni wszedł czerwonooki
-Dlaczego to robisz?-spytał bez emocji a ja i tak wiedziałam o co mu dokładnie chodzi-Jesteś tu pół dnia i każdy bóg zazdrości Yato że ma cię w swoich szeregach. Byłaś aniołem za życia?
-Nie mam pojęcia-uśmiechnęłam się nie patrząc na niego i kontynuując zmywanie-Czuję się bezużyteczna, to chyba przez to. Poza tym czuje jakbyśmy się tu wprosili, więc staram się pomagać ci jak najmocniej w prowadzeniu domu
-Dobrze gdzie chciałabyś pracować?-spytał opierając się plecami o lodówkę
-Obojętne mi to-wzruszyłam lekko ramionami-Byle żebym coś zarabiała
-W porządku dam ci coś do wypełnienia i bogowie zdecydują o twoim losie
-Dziękuję-powiedziałam kończąc zmywać-Dziękuję za wszystko
-Idź na ciastka, chciałaś ich spróbować-skinął w kierunku pokoju gościnnego
Skinęłam i wyminęłam go siadając koło Yato, chwyciłam ciastko i ugryzłam kawałek. Przyłożyłam dłoń do ust przeżuwając kruche ciastko z nadzieniem
-Dobre?-skinęłam szybko na co Yato i Yuki uśmiechnęli się
Wiedziałam że to właśnie ciastka z nadzieniem stały się moją ulubioną przekąską. O matko już kocham karmel!
czwartek, 21 stycznia 2016
7. Piękno
-A my najwidoczniej musieliśmy zginąć w podobnym wieku-kontynuował Yukine, a ja włączyłam z powrotem mój mózg
-To trochę samolubne ze strony bogów-powiedziałam patrząc w ziemie-Wykorzystują nasze ożywione dusze do walki
-Nigdy o tym w ten sposób nie myślałem-przyznał mi się
-Yuki, czy my jesteśmy niewidzialni?-spytałam po chwili-Jeszcze nikt, nie zwrócił na nas uwagi odkąd tu jestem
-To nie tak-powiedział po chwili zastanowienia-Ludzie nas widzą ale szybko o nas zapominają, albo po prostu nie zwracają na nas uwagi
-A Hiyori?
-Ona jest pół-duchem-za dużo informacji jak na jeden dzień-Czasami dusza z niej wycieka
-Ona i Yato są parą?-to mnie ciekawiło od samego początku
-Nie!-zaprzeczył gwałtownie-Nawet nie wiem co ona widzi w tym zapoconym dresiarzu. To biedak i idiota
-Muszę przyznać że mu się dłonie pocą-powiedziałam przez śmiech, Yukine śmiał się ze mną
-Długo tu już jesteś Yuki?-spytałam po opanowaniu się
-Rok-skinął sobie-Tak wiem, to krótko ale to był chyba najlepszy rok jaki mógłbym sobie wymarzyć
-To dużo dla kogoś kto jest tu od niecałych czterech godzin-roześmialiśmy się ponownie-To tu?
-Tak!
Kupiliśmy potrzebne składniki, których nie było tak sporo. Yukine i ja mieliśmy po jednej siatce i zaczęliśmy wracać
-Skoro inni nas nie widzą to dlaczego nie mogliśmy tego ukraść?-spytałam ale chłopak od razu zganił mnie samym wzrokiem
-Nie myśl o takich rzeczach-powiedział poważnie-Kiedy my, oręże, robimy coś złego nasz pan cierpi i zostaje skażony. Ty w tym czasie zmieniasz się powoli w Ayakashi. Twój pan przez rozległe skażenie zaczyna umierać
-I całkowicie znika?
-Ci, którzy mają wyznawców odradzają się ponownie-później jego ton się wyciszył, stał się bardziej mroczny-jednak ci, co są zrodzeni z życzeń już nie
-Yato jest zrodzony z życzeń, prawda?-spytałam poważniejąc w chwilę
-Tak, więc musimy się dobrze zachowywać
Skinęłam i przeszliśmy koło sklepu, w którym była niewielka grupka dziewczyn. Miały uśmiechy na twarzach i przeglądał ubrania co chwila przymierzając je na sobie. Wyglądały na naprawdę szczęśliwe, śmiały się głośno
-Co one robią?-spytałam z zaciekawieniem
-Robią zakupy-mruknął zbywając Yukine, ale widząc że chcę dokładniejszej odpowiedzi i nie ruszam się spod witryny sklepu dopowiedział-Kupują nowe ubrania bo chcą odświeżyć wizerunek, chcę w ten sposób spędzić czas lub po prostu chcę być piękne
-Czy bycie pięknym jest czymś złym?-spytałam dołączając do niego
-Nie Mune, o ile nie robisz sobie przy tym krzywdy
Na samo słowo piękno, moje serce szybciej biło a ciało zalewała przyjemna fala ciepła. Tak jakby to kiedyś miało dla mnie ogromne znaczenie. Odwróciłam głowę w stronę sklepu po raz ostatni i zwierzyłam się Yukine z mojego celu mając rumieniec na twarzy
-Chcę być piękna
-To trochę samolubne ze strony bogów-powiedziałam patrząc w ziemie-Wykorzystują nasze ożywione dusze do walki
-Nigdy o tym w ten sposób nie myślałem-przyznał mi się
-Yuki, czy my jesteśmy niewidzialni?-spytałam po chwili-Jeszcze nikt, nie zwrócił na nas uwagi odkąd tu jestem
-To nie tak-powiedział po chwili zastanowienia-Ludzie nas widzą ale szybko o nas zapominają, albo po prostu nie zwracają na nas uwagi
-A Hiyori?
-Ona jest pół-duchem-za dużo informacji jak na jeden dzień-Czasami dusza z niej wycieka
-Ona i Yato są parą?-to mnie ciekawiło od samego początku
-Nie!-zaprzeczył gwałtownie-Nawet nie wiem co ona widzi w tym zapoconym dresiarzu. To biedak i idiota
-Muszę przyznać że mu się dłonie pocą-powiedziałam przez śmiech, Yukine śmiał się ze mną
-Długo tu już jesteś Yuki?-spytałam po opanowaniu się
-Rok-skinął sobie-Tak wiem, to krótko ale to był chyba najlepszy rok jaki mógłbym sobie wymarzyć
-To dużo dla kogoś kto jest tu od niecałych czterech godzin-roześmialiśmy się ponownie-To tu?
-Tak!
Kupiliśmy potrzebne składniki, których nie było tak sporo. Yukine i ja mieliśmy po jednej siatce i zaczęliśmy wracać
-Skoro inni nas nie widzą to dlaczego nie mogliśmy tego ukraść?-spytałam ale chłopak od razu zganił mnie samym wzrokiem
-Nie myśl o takich rzeczach-powiedział poważnie-Kiedy my, oręże, robimy coś złego nasz pan cierpi i zostaje skażony. Ty w tym czasie zmieniasz się powoli w Ayakashi. Twój pan przez rozległe skażenie zaczyna umierać
-I całkowicie znika?
-Ci, którzy mają wyznawców odradzają się ponownie-później jego ton się wyciszył, stał się bardziej mroczny-jednak ci, co są zrodzeni z życzeń już nie
-Yato jest zrodzony z życzeń, prawda?-spytałam poważniejąc w chwilę
-Tak, więc musimy się dobrze zachowywać
Skinęłam i przeszliśmy koło sklepu, w którym była niewielka grupka dziewczyn. Miały uśmiechy na twarzach i przeglądał ubrania co chwila przymierzając je na sobie. Wyglądały na naprawdę szczęśliwe, śmiały się głośno
-Co one robią?-spytałam z zaciekawieniem
-Robią zakupy-mruknął zbywając Yukine, ale widząc że chcę dokładniejszej odpowiedzi i nie ruszam się spod witryny sklepu dopowiedział-Kupują nowe ubrania bo chcą odświeżyć wizerunek, chcę w ten sposób spędzić czas lub po prostu chcę być piękne
-Czy bycie pięknym jest czymś złym?-spytałam dołączając do niego
-Nie Mune, o ile nie robisz sobie przy tym krzywdy
Na samo słowo piękno, moje serce szybciej biło a ciało zalewała przyjemna fala ciepła. Tak jakby to kiedyś miało dla mnie ogromne znaczenie. Odwróciłam głowę w stronę sklepu po raz ostatni i zwierzyłam się Yukine z mojego celu mając rumieniec na twarzy
-Chcę być piękna
poniedziałek, 18 stycznia 2016
6. Ja nie żyję...
-Hiyori a ty kim dla mnie jesteś?-spytałam z lekkim rumieńcem
-Hmm-zastanowiła się chwilkę z uśmiechem-Jeżeli chcesz mogę być twoją przyjaciółką
-Tak i to taką najlepszą!-chwyciłam ją z szerokim uśmiechem pod ramię a ona się zaśmiała-Hiyori jesteś dla mnie taka miła, no i jesteś też bardzo ładna-powiedziałam później ciszej, tak aby tylko ona usłyszała-Chciałabym być taka jak ty
-Miło mi to słyszeć-odpowiedziała miło-Mam nadzieję że cię nie zawiodę
Wróciliśmy do Kofuku, na dworze było trochę cieplej niż kiedy pojawiłam się tutaj, albo to mój organizm się po prostu przyzwyczaił. Ściągnęłam płaszcz z małą pomocą Yukine, który przytrzymał mi rękaw kiedy szamotałam się z nim. Kiedy ściągnęłam szalik odwróciłam się żeby podążyć za bogiem, bądź Hiyori do salonu.
-Mune, może chciałabyś być moim orężem?-spytała zagradzając mi przejście. Położyła mi dłonie na ramiona i uśmiechnęła się rozkosznie-Byłoby ci tu lepiej niż z Yattim
-Chyba jednak zostanę z Yato-powiedziałam kiedy objęła moją szyję-Jestem z nim za krótko żeby stwierdzić czy chcę mu służyć
-Ale Yatty nie ma własnej świątyni!-pisnęła oburzona odsuwając się ode mnie
-Nie szkodzi-skinęłam sobie po czym uśmiechnęłam się-Czy nie po to tu jestem? Żeby mu w tym pomóc?
-Kofuku daj jej spokój, dziewczyna jest jeszcze pewnie zagubiona a wy wszyscy mieszacie jej w głowie. Dajcie jej wszyscy święty spokój
Obronił mnie Yukine obejmując mnie ramieniem i prowadząc do salonu w którym siedzieli już Hiyori, Yato oraz Daikoku
-Dzięki Yuki-powiedziałam cicho, tylko do niego. Podeszłam do Daikoku-Mogę pomóc w obiedzie?
-Naprawdę chcesz?-spojrzał na mnie z nad gazety
-Nie chcę być bezużyteczna-skinęłam sobie-Co prawda nic jeszcze nie umiem, ale mogę zrobić zakupy i posprzątać
-Naprawdę?-odłożył gazetę i wstał, a był dużo wyższy niż ja
-Tak-zaśmiałam się a on szybko napisał na kartce rzeczy potrzebne do obiadu
-Idź razem z Yukine-dał mi ją do ręki-Nie zgubisz się i będziesz wiedziała gdzie jest sklep
Odwróciłam się i wyciągnęłam dłoń do siedzącego na ziemi chłopaka. Schyliłam się a włosy opadły do przodu
-Yuki wskażesz mi drogę?-on skinął z ledwo widocznymi rumieńcami i podał mi dłoń, pomogłam mu wstać
Ubraliśmy się, wzięliśmy pieniądze i wyszliśmy. Byliśmy na głównej ulicy kiedy zaczęłam rozmowę
-Jak my się tu wzięliśmy? No wiesz, w tym wieku i akurat tej płci-próbowałam naprostować-Ty i ja jesteśmy w podobnym wieku, ale oręża Bishamonten są młodsze i starsze, dlaczego?
Chłopak zastanawiał się przez chwilę , wyglądał jakby wiedział co chcę powiedzieć ale nie wie jak ubrać to w słowa
-Bo widzisz Mune, my kiedyś żyliśmy-zamknęłam usta i uśmiech zniknął z mojej buzi. Jak to żyliśmy?!-Jednak zginęliśmy mając czyste serca, więc bogowie wykorzystują nasze dusze do walki ze złymi duchami
Mimo że rozumiałam, jego słowa nie dochodził do mnie sens tej wypowiedzi. Ja nie żyję, zdecydowanie to spowodowało największy szok. Przetarłam twarz próbując sobie cokolwiek przypomnieć co było zanim Yato mnie wziął. Po prostu pustka, moim pierwszym wspomnieniem było to kiedy Yato trzymał mnie jako narzędzie, to białe miejsce z czymś podobnym do szkła na około. Pierwsze wspomnienie było kiedy byłam we wnętrzu broni. Później widziałam moje ciało, czułam chłód, znałam moje imię...
-Hmm-zastanowiła się chwilkę z uśmiechem-Jeżeli chcesz mogę być twoją przyjaciółką
-Tak i to taką najlepszą!-chwyciłam ją z szerokim uśmiechem pod ramię a ona się zaśmiała-Hiyori jesteś dla mnie taka miła, no i jesteś też bardzo ładna-powiedziałam później ciszej, tak aby tylko ona usłyszała-Chciałabym być taka jak ty
-Miło mi to słyszeć-odpowiedziała miło-Mam nadzieję że cię nie zawiodę
Wróciliśmy do Kofuku, na dworze było trochę cieplej niż kiedy pojawiłam się tutaj, albo to mój organizm się po prostu przyzwyczaił. Ściągnęłam płaszcz z małą pomocą Yukine, który przytrzymał mi rękaw kiedy szamotałam się z nim. Kiedy ściągnęłam szalik odwróciłam się żeby podążyć za bogiem, bądź Hiyori do salonu.
-Mune, może chciałabyś być moim orężem?-spytała zagradzając mi przejście. Położyła mi dłonie na ramiona i uśmiechnęła się rozkosznie-Byłoby ci tu lepiej niż z Yattim
-Chyba jednak zostanę z Yato-powiedziałam kiedy objęła moją szyję-Jestem z nim za krótko żeby stwierdzić czy chcę mu służyć
-Ale Yatty nie ma własnej świątyni!-pisnęła oburzona odsuwając się ode mnie
-Nie szkodzi-skinęłam sobie po czym uśmiechnęłam się-Czy nie po to tu jestem? Żeby mu w tym pomóc?
-Kofuku daj jej spokój, dziewczyna jest jeszcze pewnie zagubiona a wy wszyscy mieszacie jej w głowie. Dajcie jej wszyscy święty spokój
Obronił mnie Yukine obejmując mnie ramieniem i prowadząc do salonu w którym siedzieli już Hiyori, Yato oraz Daikoku
-Dzięki Yuki-powiedziałam cicho, tylko do niego. Podeszłam do Daikoku-Mogę pomóc w obiedzie?
-Naprawdę chcesz?-spojrzał na mnie z nad gazety
-Nie chcę być bezużyteczna-skinęłam sobie-Co prawda nic jeszcze nie umiem, ale mogę zrobić zakupy i posprzątać
-Naprawdę?-odłożył gazetę i wstał, a był dużo wyższy niż ja
-Tak-zaśmiałam się a on szybko napisał na kartce rzeczy potrzebne do obiadu
-Idź razem z Yukine-dał mi ją do ręki-Nie zgubisz się i będziesz wiedziała gdzie jest sklep
Odwróciłam się i wyciągnęłam dłoń do siedzącego na ziemi chłopaka. Schyliłam się a włosy opadły do przodu
-Yuki wskażesz mi drogę?-on skinął z ledwo widocznymi rumieńcami i podał mi dłoń, pomogłam mu wstać
Ubraliśmy się, wzięliśmy pieniądze i wyszliśmy. Byliśmy na głównej ulicy kiedy zaczęłam rozmowę
-Jak my się tu wzięliśmy? No wiesz, w tym wieku i akurat tej płci-próbowałam naprostować-Ty i ja jesteśmy w podobnym wieku, ale oręża Bishamonten są młodsze i starsze, dlaczego?
Chłopak zastanawiał się przez chwilę , wyglądał jakby wiedział co chcę powiedzieć ale nie wie jak ubrać to w słowa
-Bo widzisz Mune, my kiedyś żyliśmy-zamknęłam usta i uśmiech zniknął z mojej buzi. Jak to żyliśmy?!-Jednak zginęliśmy mając czyste serca, więc bogowie wykorzystują nasze dusze do walki ze złymi duchami
Mimo że rozumiałam, jego słowa nie dochodził do mnie sens tej wypowiedzi. Ja nie żyję, zdecydowanie to spowodowało największy szok. Przetarłam twarz próbując sobie cokolwiek przypomnieć co było zanim Yato mnie wziął. Po prostu pustka, moim pierwszym wspomnieniem było to kiedy Yato trzymał mnie jako narzędzie, to białe miejsce z czymś podobnym do szkła na około. Pierwsze wspomnienie było kiedy byłam we wnętrzu broni. Później widziałam moje ciało, czułam chłód, znałam moje imię...
piątek, 15 stycznia 2016
5. Rozmowa z Hiyori
-Nie-powiedziałam pewnie a wszyscy byli zaskoczeni-Nie widziałam żeby ktokolwiek kłaniał się Yato
-No wiesz ty co?-jęknął bóg za mną
-Jestem orężem boga Yato i tylko jemu będę oddawała cześć i padała do stóp-powiedziałam pewna siebie
-Od jak dawna jesteś z Yato?-spytała. Dlaczego każdy o to pyta?
-A czy to ma znaczenie? Dwie godziny czy dwa lata, Yato wciąż będzie moim panem, któremu będę oddana-odpowiedziałam
-Polubiłam cię Mune, jeżeli będziesz miała dosyć Yato moje drzwi są dla ciebie szeroko otwarte
-Powodzenia-powiedziała kładąc mi dłoń na ramieniu
-Nie chcę go. Chcę tylko czystego serca aby spełnić jego marzenie o świątyni wspanialszej niż ta i o milionach wyznawców-po czym powtórzyłam-Nie chcę powodzenia.
-Yato oddasz mi ją?-spytała patrząc mi w oczy, po czym spojrzała nade mną twardo na chłopaka-Nie żartuję, zapłacę ci
-Chyba w marzeniach-zaśmiał się wrednie-Chodź Mune idziemy do domu!
-Hai, dziękuję za miłe słowa-powiedziałam szybko do Bishamonten po czym szybko ruszyłam do reszty-Czekajcie na mnie!
Dogoniłam ich i razem opuściliśmy teren jej świątyni. Szłam z Hiyori trochę z przodu. Dość długo walczyłam z sobą żeby zapytać o wszystkie rzeczy, których chcę się dowiedzieć
-Hiyori z góry przepraszam, że zadam ci takie głupie pytania ale jeszcze nie jestem pewna wszystkich spraw-zaczęłam patrząc na jej twarz-Nie śmiej się ze mnie, dobrze?
-Pytaj nawet o kolor nieba Mune!-uśmiechnęła się szeroko dodając mi odwagi
-Kim jest dla mnie Yukine?
-Yukine jest artefaktem Yato, który jako jedyny zamienił się dla niego w święte Insygnium ratując mu życie. Jest jego przewodnikiem-wytłumaczyła mi to co wiedziałam
-Tak, ale kim jest dla mnie?-dziewczyna zastanawiała się chwilę po czym radośnie odpowiedziała
-Nie wiem-po czym jednak dodała-Można powiedzieć że chłopakiem udającym starszego brata
-Ty i Yato jesteście razem?-spytałam nagle
-Co?! Nie!-zaprzeczyła gwałtownie machając rękami-S-s-skąd taki pomysł?!
-A nie wiem, tak jakoś-uśmiechnęłam się pod nosem patrząc przed siebie-Czemu każdy z bogów proponuje mi dom?
-Jesteś oddana i prawdopodobnie nie będziesz sprawiać problemów-powiedziała po chwili, kiedy opanowała swój rumieniec-Jeżeli tylko ktoś ci pokaże, będziesz silnym orężem. A każdy bóg o takim marzy
-Skąd Yato wziął pomysł na moje imię?-spytałam, przecież nie każdy bóg nazywa swoją broń Marzenie. Yukine nawet był nazywany Śnieg a nie jakoś inaczej. Więc dlaczego ja byłam marzeniem?
-Nie wiem-uśmiechnęła się znowu pogodnie, a ja stwierdziłam że chciałabym umieć się tak uśmiechać
-No wiesz ty co?-jęknął bóg za mną
-Jestem orężem boga Yato i tylko jemu będę oddawała cześć i padała do stóp-powiedziałam pewna siebie
-Od jak dawna jesteś z Yato?-spytała. Dlaczego każdy o to pyta?
-A czy to ma znaczenie? Dwie godziny czy dwa lata, Yato wciąż będzie moim panem, któremu będę oddana-odpowiedziałam
-Polubiłam cię Mune, jeżeli będziesz miała dosyć Yato moje drzwi są dla ciebie szeroko otwarte
-Powodzenia-powiedziała kładąc mi dłoń na ramieniu
-Nie chcę go. Chcę tylko czystego serca aby spełnić jego marzenie o świątyni wspanialszej niż ta i o milionach wyznawców-po czym powtórzyłam-Nie chcę powodzenia.
-Yato oddasz mi ją?-spytała patrząc mi w oczy, po czym spojrzała nade mną twardo na chłopaka-Nie żartuję, zapłacę ci
-Chyba w marzeniach-zaśmiał się wrednie-Chodź Mune idziemy do domu!
-Hai, dziękuję za miłe słowa-powiedziałam szybko do Bishamonten po czym szybko ruszyłam do reszty-Czekajcie na mnie!
Dogoniłam ich i razem opuściliśmy teren jej świątyni. Szłam z Hiyori trochę z przodu. Dość długo walczyłam z sobą żeby zapytać o wszystkie rzeczy, których chcę się dowiedzieć
-Hiyori z góry przepraszam, że zadam ci takie głupie pytania ale jeszcze nie jestem pewna wszystkich spraw-zaczęłam patrząc na jej twarz-Nie śmiej się ze mnie, dobrze?
-Pytaj nawet o kolor nieba Mune!-uśmiechnęła się szeroko dodając mi odwagi
-Kim jest dla mnie Yukine?
-Yukine jest artefaktem Yato, który jako jedyny zamienił się dla niego w święte Insygnium ratując mu życie. Jest jego przewodnikiem-wytłumaczyła mi to co wiedziałam
-Tak, ale kim jest dla mnie?-dziewczyna zastanawiała się chwilę po czym radośnie odpowiedziała
-Nie wiem-po czym jednak dodała-Można powiedzieć że chłopakiem udającym starszego brata
-Ty i Yato jesteście razem?-spytałam nagle
-Co?! Nie!-zaprzeczyła gwałtownie machając rękami-S-s-skąd taki pomysł?!
-A nie wiem, tak jakoś-uśmiechnęłam się pod nosem patrząc przed siebie-Czemu każdy z bogów proponuje mi dom?
-Jesteś oddana i prawdopodobnie nie będziesz sprawiać problemów-powiedziała po chwili, kiedy opanowała swój rumieniec-Jeżeli tylko ktoś ci pokaże, będziesz silnym orężem. A każdy bóg o takim marzy
-Skąd Yato wziął pomysł na moje imię?-spytałam, przecież nie każdy bóg nazywa swoją broń Marzenie. Yukine nawet był nazywany Śnieg a nie jakoś inaczej. Więc dlaczego ja byłam marzeniem?
-Nie wiem-uśmiechnęła się znowu pogodnie, a ja stwierdziłam że chciałabym umieć się tak uśmiechać
wtorek, 12 stycznia 2016
4. Wielkość Bishamonten
Yato po poznaniu mnie z Kofuku zaprowadził nas wszystkich do świątyni należącej do Tenjina. Byłam onieśmielona jego świątyniom oraz jego pięknymi orężami. I wciąż nie wiedziałam co się dzieję. Wiedziałam jedynie, że służę Yato a Hiyori jest jego dziewczyną lub coś w tym stylu. Musiałam się jeszcze dowiedzieć kim dokładnie jest dla mnie Yukine. Yato jest biedny ale mam być mu wierna i okazywać mu szacunek. Jestem po prosu jego bronią, okej rozumiem. Mam mu pomóc w zdobyciu świątyni i wyznawców. Podeszłam bliżej Tenjina jednak nie ukłoniłam się. Przecież jego oręże nie kłaniały się Yato, na dobrą sprawę nikt nie kłaniał się Yato
-Nazywam się Mune i jestem nowym orężem boga Yato-przedstawiłam się-Miło mi was poznać
-Jesteś oddana swemu panu, od jak dawna jesteś z Yato?
-Od dwóch godzin
-Życzę ci powodzenia-powiedział ze współczuciem
-Dziękuję ale nie potrzebne mi ono-uśmiechnęłam się dając włosy za lewe ucho-Chcę spełnić marzenie Yato o wyznawcach i świątyni. Do tego potrzebne mi jest czyste serce a nie powodzenie
-Więc życzymy ci czystego serca Mune-skinęłam
Wróciłam do Yato i stanęłam po jego lewej stronie, po prawej stał Yukine, a obok niego Hiyori z uśmiechem
-Dobry artefakt ci się trafił Yato, dbaj o nią a jak ci się znudzi to chętnie ją przyjmę-powiedział z poważną miną-A ty Mune, daj z siebie wszystko
-Hai!-skinęłam i wyszliśmy z jego świątyni
-Nad rzekę?-spytała z nadzieją Hiyori, jato pokręcił przecząco-To gdzie?
-Do tej jędzy, Bishamon-zaśmiał się z naprawdę dziwną miną
Po chwili znaleźliśmy się na terenie Bishamonten i to tutaj poczułam się naprawdę malutka.
-Ile ona ma oręży?-spytałam widząc tłumy na dziedzińcu
-Ze sto? Może więcej-odpowiedział mi Yukine a ja oniemiałam i nie umiałam znaleźć języka w gębie
-O jacie-powiedziałam cicho trzymając się blisko Yato. Byłam przerażona i przytłoczona oraz wciąż nie wiedziałam co się dzieję w okół mnie
-Bishamon patrz kto jest moim nowym orężem!-zaśmiał się wrednie wskazując na mnie
Popchnął mnie w jej kierunku a ja zmuszona byłam podejść bliżej. Stałam przed obliczem Bishamontem, jednej z bogów szczęścia. Nogi miałam jak z waty i myślałam że zaraz upadnę. Byłam naprawdę mnie to przytłaczało.
-Nazywam się Mune i jestem nowym shinki boga Yato-powiedziałam odrobinę śmielej-Miło mi was wszystkich poznać!
-Nie ukłonisz się?-spytała a ja na prawdę byłam jeszcze bardziej zbita z tropu. Nie wiedziałam co robić...
-Nazywam się Mune i jestem nowym orężem boga Yato-przedstawiłam się-Miło mi was poznać
-Jesteś oddana swemu panu, od jak dawna jesteś z Yato?
-Od dwóch godzin
-Życzę ci powodzenia-powiedział ze współczuciem
-Dziękuję ale nie potrzebne mi ono-uśmiechnęłam się dając włosy za lewe ucho-Chcę spełnić marzenie Yato o wyznawcach i świątyni. Do tego potrzebne mi jest czyste serce a nie powodzenie
-Więc życzymy ci czystego serca Mune-skinęłam
Wróciłam do Yato i stanęłam po jego lewej stronie, po prawej stał Yukine, a obok niego Hiyori z uśmiechem
-Dobry artefakt ci się trafił Yato, dbaj o nią a jak ci się znudzi to chętnie ją przyjmę-powiedział z poważną miną-A ty Mune, daj z siebie wszystko
-Hai!-skinęłam i wyszliśmy z jego świątyni
-Nad rzekę?-spytała z nadzieją Hiyori, jato pokręcił przecząco-To gdzie?
-Do tej jędzy, Bishamon-zaśmiał się z naprawdę dziwną miną
Po chwili znaleźliśmy się na terenie Bishamonten i to tutaj poczułam się naprawdę malutka.
-Ile ona ma oręży?-spytałam widząc tłumy na dziedzińcu
-Ze sto? Może więcej-odpowiedział mi Yukine a ja oniemiałam i nie umiałam znaleźć języka w gębie
-O jacie-powiedziałam cicho trzymając się blisko Yato. Byłam przerażona i przytłoczona oraz wciąż nie wiedziałam co się dzieję w okół mnie
-Bishamon patrz kto jest moim nowym orężem!-zaśmiał się wrednie wskazując na mnie
Popchnął mnie w jej kierunku a ja zmuszona byłam podejść bliżej. Stałam przed obliczem Bishamontem, jednej z bogów szczęścia. Nogi miałam jak z waty i myślałam że zaraz upadnę. Byłam naprawdę mnie to przytłaczało.
-Nazywam się Mune i jestem nowym shinki boga Yato-powiedziałam odrobinę śmielej-Miło mi was wszystkich poznać!
-Nie ukłonisz się?-spytała a ja na prawdę byłam jeszcze bardziej zbita z tropu. Nie wiedziałam co robić...
niedziela, 10 stycznia 2016
3. Chwalmy się nowym orężem!
-A więc to jest moje imię-Mune stała bokiem do lustra.
Na boku żeber widział znak w fiołkowym odcieniu. Bluzka, którą jej dałam odkrywała jego kawałek jednak Mune najwidoczniej to nie przeszkadzało. Ubrana w białą bluzkę na krótki rękaw, do pępka z dziurami na ramionach i wiązaną z boku, czarne rurki z wyższym stanem i zarzuciła sobie granatowy płaszcz z kieszeniami . Różowy szalik zamieniłam je na czerwony, jednak ona jedynie niedbale go odsunęła razem z płaszczem. Podwinęła jeszcze wyżej swoją bluzkę i przejechała palcem wskazującym po imieniu. Uśmiechnęła się, a ja wiedziałam że nie będzie źle. Ona w końcu nie jest Yukine.
-Chodźmy-skinęła mi i wyszłyśmy z pokoju.
Na dole dałam jej brązowe botki za kostkę. Przed bramą czekali na nas chłopaki. Mune podeszła do nich szybko z uśmiechem, miałam wrażenie że chciała się roześmiać. Była bardzo ładna, a mi wciąż przeszkadzał fakt że taka dziewczyna straciła ludzkie życie w tak młodym wieku, w którym już pozostanie
-Hiyori idziesz?-dołączyłam do nich i poszliśmy nad rzekę
To znaczy tak myślałam. Jednak Yato jak poprowadził nas do Kofuku, tylko po to żeby pochwalić się nową świętą bronią
-To jest Mune-oświadczył z dumą wskazując na lekko zakłopotaną dziewczynę
Daikoku powitał ją miłym uśmiechem a Kofuku rzuciła się na nią z uściskiem. Gdyby nie Yukine, który przytrzymał Mune w drodze na ziemię oby dwie ny się wywróciły
-Mu-chan tak fajnie że jesteś z nami!-pisnęła jej do ucha a zmieszana Mune lekko objęła ją jedną ręką.
Pożegnaliśmy się z boginią ubóstwa i myślałam że udaliśmy się w drogę nad rzekę
-Tu mieszkamy-powiedział Yato
-nie masz świątyni?-brunetka zwróciła się do niego
-Mam ale od Kofuku zawsze wszędzie blisko-zaśmiał się
-Jest biedny-powiedział cicho Yukine do Mune a ona się roześmiała
A Yato kolejny raz nie poprowadził nas nad rzekę! Po chwili weszliśmy na teren świątyni należącej do...
Na boku żeber widział znak w fiołkowym odcieniu. Bluzka, którą jej dałam odkrywała jego kawałek jednak Mune najwidoczniej to nie przeszkadzało. Ubrana w białą bluzkę na krótki rękaw, do pępka z dziurami na ramionach i wiązaną z boku, czarne rurki z wyższym stanem i zarzuciła sobie granatowy płaszcz z kieszeniami . Różowy szalik zamieniłam je na czerwony, jednak ona jedynie niedbale go odsunęła razem z płaszczem. Podwinęła jeszcze wyżej swoją bluzkę i przejechała palcem wskazującym po imieniu. Uśmiechnęła się, a ja wiedziałam że nie będzie źle. Ona w końcu nie jest Yukine.
-Chodźmy-skinęła mi i wyszłyśmy z pokoju.
Na dole dałam jej brązowe botki za kostkę. Przed bramą czekali na nas chłopaki. Mune podeszła do nich szybko z uśmiechem, miałam wrażenie że chciała się roześmiać. Była bardzo ładna, a mi wciąż przeszkadzał fakt że taka dziewczyna straciła ludzkie życie w tak młodym wieku, w którym już pozostanie
-Hiyori idziesz?-dołączyłam do nich i poszliśmy nad rzekę
To znaczy tak myślałam. Jednak Yato jak poprowadził nas do Kofuku, tylko po to żeby pochwalić się nową świętą bronią
-To jest Mune-oświadczył z dumą wskazując na lekko zakłopotaną dziewczynę
Daikoku powitał ją miłym uśmiechem a Kofuku rzuciła się na nią z uściskiem. Gdyby nie Yukine, który przytrzymał Mune w drodze na ziemię oby dwie ny się wywróciły
-Mu-chan tak fajnie że jesteś z nami!-pisnęła jej do ucha a zmieszana Mune lekko objęła ją jedną ręką.
Pożegnaliśmy się z boginią ubóstwa i myślałam że udaliśmy się w drogę nad rzekę
-Tu mieszkamy-powiedział Yato
-nie masz świątyni?-brunetka zwróciła się do niego
-Mam ale od Kofuku zawsze wszędzie blisko-zaśmiał się
-Jest biedny-powiedział cicho Yukine do Mune a ona się roześmiała
A Yato kolejny raz nie poprowadził nas nad rzekę! Po chwili weszliśmy na teren świątyni należącej do...
środa, 6 stycznia 2016
Nowa postać-Mune!
Przydomek
Mune - 夢音 (Marzenie + Dźwięk)
Tytuł oręża
Yumeki - 夢器 (Marzenie + Narzędzie)
Imię
Yume - 夢 (Marzenie)
Yume trzymająca swoją wersję Shinki w dłoni
Wiek: 15
Płeć: Kobieta
Włosy: Brązowe
Oczy: Brązowe
Zajęcie: Święta broń Yato
Rasa: Shinki
Charakter: Yume nie chcę sprawiać problemów i jest naprawdę wdzięczna za okazaną jej pomoc. Jest spokojna oraz przez krótki czas strasznie zagubiona. Zadaje pytania i próbuje wszystko zrozumieć za pierwszym tłumaczeniem. Jest spostrzegawcza i sprytna. Stara się być dobrym orężem i spełnić życzenie Yato za wszelką cenę. Porównuję każde marzenie do pięknych motyli. Kiedy jakiś Ayakashi zostanie przez nią zniszczony widzi czarne motyle, które rozpływają się w powietrzu. Yume stara się pomagać wszystkim a przez jej umiejętności za życia praca za którą się łapie szybko jej idzie. Jest zaradna i nie prosi się dużo o pomoc, zna swoje miejsce i ma szacunek do swojego pana. Szanuje go więc odrzuca wszystkie propozycję bycia orężem kokoś innego. Przez to jaka była za życia bardzo pragnie być piękna, co prowadzi później do wielu problemów
Relacje (będą ciągle aktualizowane z rozwojem opowiadania)
Yato-jako jego oręż Mune jest mu wierna oraz za wszelką cenę chcę spełniać jego marzenie o świątyni i wyznawcach. Nie chce żeby Yato się na niej zawiódł oraz rezygnuję z kłaniania się jakiemuś innemu Bogu ze względu że jej pełny szacunek skierowany jest w stronę Yato
Iki Hiyori-Yume widzi w Hiyori już od początku dobrą przyjaciółkę, podziwia ją za jej sposób bycia miłą oraz życzliwą. Podziwia jej urodę oraz podejrzewa że dziewczyna i jej pana wiąże coś więcej niż tylko przyjaźń. To właśnie Hiyori pyta o najbanalniejsze rzeczy prosząc żeby nie śmiała się z nich. Hiyori jest jedyną osobą, której pokłoniła się Yume
Yukine-Jest zafascynowana Yukine najbardziej ze wszystkiego. Chłopak skutecznie ją rozbawia i opowiada jej o przygodach z Yato oraz Hiyori. Nie jest pewna kim od dokładnie dla niej jest, przez co pyta się o to Iki. To Yukine mówi jako jedynemu o swoim pragnieniu byciu piękną, oraz to on pierwszy dowiaduję się o wszystkim co robi, bądź pragnęłaby zrobić Mune. Mówi do niego Yuki, co z początku irytuję chłopaka. Są podobnego wzrostu co też frustruję Yukine, przez pracę oraz zadania które wykonuję z Yato nie ma czasu uczyć dziewczyny tak jak chciał. Nie lubi kiedy Mune zostawia pytania bez odpowiedzi
Subskrybuj:
Posty (Atom)