poniedziałek, 25 stycznia 2016

9. Praca

Jak się okazało moja praca zależała od Bishamonten. Miałam pracować u niej jako pomoc domowa. Idealnie! I mówię to całkowicie bez sarkazmu, tylko to dobrze umiem robić. Wyszłam specjalnie wcześniej z domu, nie chciałam się spóźnić. Jednak zanim opuściłam świątynie Kofuku przygotowałam kawę dla Daikoku oraz talerz kanapek dla samej bogini, oboje nie spali. Przy okazji dowiedziałam się gdzie uczy się Hiyori oraz jak wygląda praca Yato. Kiedy wchodziłam na teren Bishamonten byłam zdeterminowana i gotowa do pracy. Mimo że byłam tu już drugi raz, zachwyciła mnie ponownie wielkość jej świątyni. Już po samym wejściu zobaczyłam niezliczoną ilość oręży. Podeszłam do dwójki bliźniaków, dziewczynki i chłopaka wyglądali na bardzo młodych. Schyliłam się żeby lepiej usłyszeli. Uśmiechnęłam się i zaczęłam mówić
-Szukam Bishamon-sama, moglibyście mi pomóc?
-Jesteś naszą nową siostrą?-zdziwiłam się na to pytanie jednak znów uśmiechnęłam się
-Nie, jestem tutaj żeby pracować
-Nie należysz do rodziny?-pokręciłam przecząco głową
-Mune-san?-odwróciłam się i zobaczyłam najświętszy oręż Bishy-Chodź, Bishamon-sama już na ciebie czeka
-To paaa-pomachałm bliźniakom podbiegając do Kazumy, one odmachały mi z wielkimi uśmiechami
-Kazuma-san, nie wiesz czym będę się zajmować?-spytałam krocząc koło niego z rękami splecionymi za plecami
-Wiem, jednak Bishamonten chciała ci to wytłumaczyć osobiście
-A więc to tak-powiedziałam i spojrzałam na piękne niebo-Już od dawna jesteś orężem Bishamon-sama?
-Tak
-Mogę cię o coś spytać?-skinął więc zaczęłam-Jaka jest rola oręży?
-Mamy im pomagać w pozbywaniu się Ayakashi, bez nas są bezsilni
-Naprawdę?-zdziwiłam się, nie wiedziałam ze aż tak jesteśmy potrzebni bogom
-To tak jakbyś szła na wojnę bez pistoletu-skinęłam próbując przypomnieć sobie czym była wojna-Jest to pozbawione sensu. Nas nie da się skazić w inny sposób niż kiedy bóg nas używa podczas gdy sam jest skażony
-Rozumiem-uśmiechnęłam się delikatnie-Czyli bogowie bez nas nie przeżyli i byliby nikim
-Dokładnie-skinął mi-masz jeszcze jakiś pytania?
-Mnóstwo-zaśmiałam się-Ale najpierw praca, jednak później nie uwolnisz się od moich pytań
Z uśmiechem wpuścił mnie do gabinetu Bishamon
-Dzień dobry Bishamon-sama-przywitałam się miło
-Witaj Mune-usiadła na swoim biurku-Wiesz po co tu jesteś?
-Mam pracować-powiedziałam nieśmiało-Jednak nie wiem na czym moja praca ma dokładnie polegać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz