niedziela, 3 stycznia 2016

Bajka

Czy była piękna?
Na pewno
Czy miała wszystko?
Oczywiście
Czy potrzebowała jeszcze czegoś?
Tak
Co to było?
Słowo to pisane znakiem uczuć
Jakie było to słowo?
Wszyscy nazywali je "Miłość"
A ON nie mógł jej tego dać?
No cóż, próbował...
Ale jak to się stało? Kiedy?
Dawno temu, a właściwie nie aż tak dawno...
To w końcu kiedy?
W tamtą wiosnę...
Dalej nie wiem wiele...Opowiesz mi o tym?
Jeżeli tylko chcesz...
Opowiedz mi! Proszę cię!
Więc usiądź, dziecko i słuchaj...

Wszystko to zdarzyło się późnym latem...
Przecież mówiłeś że w tamtą wiosnę!
Słuchaj mnie to się dowiesz, że w tamtą wiosnę to wszystko się skończyło!
Kiedy słońce jeszcze górowało wysiadł z kolegami z tego auta. Był prawie pełnoletni przez co myślał że może wszystko. Przyjechali nad to jezioro w sąsiednim mieście, tak ekstrawagancko chcieli się zabawić z dala od domu. Nie byli tam pierwsi i jedyni. Ona i jej koleżanki też tam były. Spodobała mu się od razu, jednak był skończonym idiotą. Wepchnął ją do wody kiedy jeszcze nie znał jej imienia. Nie wiedział że nie umiała pływać. Kiedy to zauważył od razu po nią wskoczył i wyciągnął ją z wody. Była cała roztrzęsiona...
-Co jest z tobą nie tak?!-krzyknęła odsuwając się ode mnie-Kim ty w ogóle jesteś?!
-Mów mi "Boże"-powiedziałem poruszając brwiami znacząco
Brunetka prychnęła i wróciła do zmartwionych koleżanek, które od razu dały jej coś do ubrania. Mimo tego zdarzenia one wszystkie bawiły się z nami do nocy. Cudem udało mi się usiąść koło brunetki przy dużym ognisku
-Ej mała nie bądź zła za tamto-spojrzała na mnie jak na idiotę-Nie wiedziałem że nie umiesz pływać
-Hiyorin-powiedziała-Ale możesz mówić Hiyori, bo-że
Uśmiechnęła się w sposób że jej usta wyglądały naprawdę kusząco. Objąłem ją ramieniem i szepnąłem do jej ucha
-Ostatecznie możesz mówić do mnie Yato-przejechałem nosem po jej karku-Powiedz: "bo-że Ya-to"
-Chyba śnisz kotku-sprzedała mi sójkę w bok i roześmiała się
Później spotkał ją ponownie, w szkole. Była nową uczennicą. Zaczepił ją na przerwie, ale ona go olała. Nie odpuszczał
-Kurdę-mówił kolegą na przerwach-Ta cała Hiyori to niezła laska
Nie poddawał się zimą i w końcu początkiem zimy wyznał jej swoje uczucia. Było to w tedy kiedy ona mu powiedziała o jej chorobie
-Nie obchodzi mnie to!-powiedziałem pewnie-Mam to gdzieś! Siedź cicho i słuchaj co do ciebie mówię!-chwyciłem ją za ramiona i potrząsnąłem nią-Kocham cię Hiyori bez względu na wszystko! Więc zostań ze mną i nie zapomnij mnie!
-Nie zapomnę cię Yato-powiedziała ze łzami w oczach to wszystko musiało ją przytłoczyć-Potrzebuję cię Yato! Kocham cię Yato!
Obiecali przy sobie trwać bez względu na wszystko. Byli szczęśliwi jednak nie wiedzieli wszystkiego o sobie. Później przez chorobę Hiyorin zaczęło się dla nich piekło...
Jaką chorobę?
Hiyori nie była normalną dziewczyną. Chorowała na ciężką depresję, narkolepsję i miała schizofrenie
Co to schizofrenia?
To taki stan umysłu, widzi się czegoś czego nie widzą inni
Wiesz co widziała?
Złe duchy, które namawiały ludzi do bardzo złych rzeczy
Do jakich na przykład?
Kradzieży, morderstw, kłamstw a nawet do samobójstwa
Widziała je wszystkie?
Widziała i słyszała, była bardzo chora
Nie bała się ich?
Na pewno się ich bała, ale nigdy tego nie pokazywała. Była dzielna, a teraz słuchaj...
Hiyori zaczęła znowu odrzucać Yato, była pewna że jest dla niego ciężarem i nie potrafiła się pogodzić z myślą, że Yato mógł ją szczerze i prawdziwie kochać. Wychodziła nocami z domu ubrana w bluzę z kapturem. Ze słuchawkami, usiłując ignorować złe duchy chodziła na dach jej szkoły. Kładła się na ziemi i oglądała niebo, dużo w tym okresie myślała. Te myśli nie były dobre. W końcu postanowiła przeprosić Yato i zakończyć ich związek. Po szkole chodziły złe plotki, o niej. Ona starała się je ignorować. Jej przyjaciółki się od niej odwróciły, a ona wtedy oprócz Yato nie miała nikogo. Bała się zostać sama ale jeszcze bardziej bała się że ciągle krzywdzi Yato. Pamiętam to było jesienią, szła szybko korytarzem jakby coś się paliło. Wpadła do klasy gdzie miał być chłopak i wystarczyło że powiedziała jego imię a on poszedł za nią. Zaprowadziła go na ten dach, wciąż nie wiedziała co jest słuszne ale ona naprawdę kochała Yato. Stanęła do niego tyłem a wiatr smagał jej włosy
-Yato...-zaczęła a ja stałem zdezorientowany patrząc na jej plecy-Nie możemy być już razem...To nie twoja wina
-Hiyori! Co ty pieprzysz?!-byłem zdenerwowany-Nie zgadzam się na to! Hiyori ja cię kocham!
-Yato! Przestań!-krzyknęła zaciskając pięści-Ja już nie daję rady! Wiem że przeze mnie cierpisz! Nie mogę na to patrzeć Yato!
-Hiyori myślisz że przez to że jesteś inna ja ciepie?!-chciałem podejść ale byłem zbyt przerażony-Hiyori ja zrobię dla ciebie wszystko! Tylko zostań ze mną! Dla ciebie mogę przejść piekło! Kocham cię, zrozum to!
-Też cie kocham Yato-odwróciła się w końcu a ja zobaczyłem błyszczące łzy w jej oczach-Nie płacz Yato, je robię to dla ciebie...Jeżeli mówisz że zrobisz dla mnie wszystko to idź, bo nie mogę patrzyć jak cierpisz Yato
Wytarłem łzy które spływały po moich policzkach i miałem gdzieś słowa Hiyori. Podszedłem do niej i wpiłem się w jej usta, na początku stawiała opór jednak oddała pocałunek. Wiedziałem że to będzie nasz ostatni, chciałem żeby był niezapomniany. Później straciłem poczucie czasu, nawet nie wiedziałem kiedy Hiyori mnie odepchnęła i uciekła z płaczem
Co działo się później?
Następnego dnia nie było jej w szkole, kolejnego i jeszcze następnego też. Nie było jej do końca miesiąca, Dopiero kiedy Yato zdezorientowany poszedł do jej domu okazało się że wyjechała za granicę
O Boże...Yato musiał być zdruzgotany
I był. Był jak wrak człowieka, zwykły cień, na którego po chwili nikt nie zwracał już uwagi. Nikt też się nie przejął kiedy przestał chodzić do szkoły. Po prostu z dnia na dzień Yato zniknął, zaczął pracować i zamieszkał u swojej kochanki
Już mu przeszło po Hiyori?! Jak ja nienawidzę takich dupków!
Jak śmiesz tak mówić?! Yato miał już życie w dupie, więc robił same najgorsze rzeczy. Pił, ćpał, palić i znalazł sobie seksualną zabawkę
Od wyjazdu Hiyori minęły już prawie cztery miesiące, ja nie żyłem. Tego nie mogłem nazwać życiem. Oddychałem, jadłem, spałem i piłem, ale byłem doszczętnie wyprany z jakichkolwiek emocji. Wyszedłem z "domu", miałem dzisiaj wolne więc postanowiłem się trochę powłóczyć. Kiedyś uwielbiałem spacery z Hiyori więc teraz to nie to samo kiedy jesteś sam z samym sobą. Zawsze Hiyorin gadała jak opętana a teraz ta głucha cisza mnie dobija. Włożyłem słuchawki w uszy i puściłem ulubioną playlistę brunetki. Co jak co ale ona słuchała fajnej muzyki do której przekonałem się dopiero po jej wyjeździe. Tak, mam wielki sentyment do tego co po sobie zostawiła. Poprawiłem apaszkę na szyi i spojrzałem na budynek po prawej była to ulotka, żywcem wzięta z tych które robiła Hiyori. Niby zwykła biała kartka ale tak wiele znaczyła. Wziąłem jedną z karteczek do oderwania i lekko się uśmiechnąłem. Spojrzałem przed siebie i zobaczyłem trzy dziewczyny. Jedna z nich była uderzająco podobna do Hiyorin, widziałem ją tu prawie codziennie jednak nigdy nie zagadałem. Po prostu nie wierzyłem że to może być ona. Pod nogami przeleciał mi mały kot
-Łapcie go!-usłyszałem za sobą głos zrozpaczonego dzieciaka i nie myślałem dłużej
Ruszyłem za paskudnym kotem, a kiedy przebiegłem koło dziewczyny nasze spojrzenia spotkały się na krótką chwilę. Cały świat przestał istnieć na ten krótki moment a moje serce zabiło szybciej. Jednak nie ona była moim celem, a brzydki kot, który wbiegł na drogę. Przeskoczyłem barierkę i rzuciłem się w pogoni za kotem. Jednak kiedy miałem go już złapać na tej głupiej drodze, poczułem mocne pchnięcie i usłyszałem ogłuszający pisk opon, klakson oraz ten krzyk
-Yato!-wylądowałem na chodniku cały w zadrapaniach i otumaniony spojrzałem na drogę
Brunetka leżała na drodze przed ciężarówką dostawczą, jedna z jej przyjaciółek klęczała na chodniku po drogiej stronie i płakała
-Hiyorin! Hiyorin!-krzyczała druga szturchając dziewczynę-Hiyorin wstawaj! Hiyorin!
Oszołomiony podniosłem się z ziemi i usiadłem koło jej głowy. Przerażony jej bladą twarzą z lekkim uśmiechem, spojrzałem na krótkowłosą dziewczynę szarpiącą ją
-Ona nazywa się Iki Hiyorin?-spytałem a ona skinęła ze łzami w oczach, natychmiast łzy pojawiły się też w moich-Hiyori! Hiyori! Hiyori obudź się!
Położyłem na jej brzuchu głowę i płakałem jak dziecko. Ona nie mogła umrzeć, nie teraz! Poczułem delikatną dłoń wplatającą się w moje włosy, szybko się poderwałem i spojrzałem na dziewczynę
-Żegnaj Boże Yato-powiedziała cicho z uśmiechem-Kocham cię Yato, przepraszam
-Hiyori nie!-krzyknąłem czując jak jej dłoń bezwładnie opada na ziemię a powieki zakrywają te cudne różowe oczy
Czy ona...umarła?
Tak, ale była szczęśliwa umierając. Więc chuba mogę sie uśmiechać wspominając ja, prawda?
Tak, ale skoro Hiyori nie żyję to gdzie jest Yato?
Pewnie siedzi nad jej grobem, z bukietem róż ze słuchawkami w uszach i kartką w kieszeni. Siedzi tam cały czas i nie umie się pozbierać. Pewnie niedługo się podda i do niej dołączy...
Dlaczego?
Każdej nocy żyletką pisze sobie jej imię na całym ciele, on był niej zakochany po uszy. A ona w nim. W szpitalu zauważona na jej nadgarstku tatuaż. Pisało na nim: "Jedynego Boga w jakiego wierzę to Yato. Kocham go nad życie"
Czy Hiyori musiała umierać?
Oczywiście że nie, mogła pozwolić aby ciężarówka zabiła Yato...Ty co byś zrobiła
Nie wiem, ale Hiyori naprawdę była dzielna! Poświęciła swoje życie dla ukochanej osoby...Piękna bajka tato, skąd ją znasz?
To nie bajka skarbie, to prawdziwe życie.


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz