środa, 27 stycznia 2016

10. Rozmowa z Kazumą

-Chciałabym żebyś pomagała mi tu w biurze przy dokumentach-skinęłam na znak zgody-Będziesz mi je sortować, układać, chować no i jeszcze parę drobnostek typu stawianie pieczątek czy ogarnięcie biurka-gestykulowała z każdym nowym słowem wypowiedzianym z jej ust-W porządku?
-Jak najbardziej, dam z siebie wszystko!-zapewniłam z zawziętą miną
-Liczę na owocną współpracę-uśmiechnęła się miło-Na początek posortujesz mi tamtą kupkę na 'do przeczytania' i 'do podpisania'
Siadłam na podłodze przy sporym stosie dokumentów i już po par minutach wszystko było gotowę. Wzięłam jeden stos w rękę i podniosłam się z ziemi
-Gdzie to odłożyć?-spytałam walcząc z grawitacją
-Na parapecie jest przegroda na te i na te-zdziwiła się tempem mojej pracy-Później zrób to samo z resztą
-Hai!-powiedziałam odkładając drugi, mniejszy stos do odpowiedniej przegrody
Chciałam zadziwiać Bishamon jak dobrym orężem potrafię być, chciałabym żeby kiedyś powiedziała do mojego boga: "Yato, wspaniałość twoich oręży sprawiła że cię podziwiam". Przez godzinę przesortowałam tysiące kartek i plecy zaczęły mnie boleć. Wstałam i przeciągnęłam a  w plecach coś mi trzasnęło, Bishamon uśmiechnęła się lekko i przywoła mnie ruchem ręki. Podeszłam do jej biurka i stanęłam koło niej za fotelem. Wskazała oczami spory stos dokumentów piętrzące się niemal pod sam sufit
-Mogłabyś mi jej teraz podawać?
-Hai-wystawiła dłoń a ja podałam jej pierwszą kartkę
Przez kolejne dwie godziny kontynuowałam tą żmudną pracę. Bishamonten podbijała pieczątki na każdej z kartek i odkładała je na bok. Kiedy Bishamonten wstała od biurka i poszła usiąść na kanapę ja posortowałam dokumenty i odłożyłam je na wskazane miejsca. Kiedy to skończyłam usłyszałam skrzyp drzwi
-Hej Mune!-odwróciłam się do kobiety-Zjesz z nami obiad?
Uśmiechnęłam się promienie i skinęłam energicznie. Podbiegłam do niej i ruszyłam krok za nią w stronę stołówki, gdzie usiadłam wraz z jej orężami
-Smacznego!-krzyknęłam żeby każdy usłyszał i zjadłam szybkoaby pomóc pozbierać talerze od wszystkich
Wykonałam jeszcze szybko kilka prac zadanych przez Bishamon w czym było przyniesienie jej kawy. W tedy dowiedziałam się że jestem jej asystentką, taką jakie są w tych wielkich korporacjach. Uwinęłam się z pracą szybciej niż sama przypuszczałam czym zdziwiłam Bishamonten
-W takim razie posprzątaj mi na biurku i jesteś wolna-powiedziała kierując się w stronę wyjścia-Mune jeżeli chcesz możesz z nami jeszcze zostać
-Dziękuję Bishamon-sama!-uśmiechnęłam się nie przerywając pracy
czyściłam miejsce pracy jednego z bogów szczęścia dokładnie. kiedy tylko stwierdziłam, że zrobiłam to dobrze a efekt mnie zadowala wybiegłam czym prędzej w stronę ogrodu. Czekał tam na mnie Kazuma
-Już jesteś?-spojrzał na zegar, który był na jednej z wieży-Wcześnie skończyłaś
-Przygotowałeś się psychicznie na moje pytania?-zaśmiałam się a on mi skinął z uśmiechem-Co jest największą hańbą dla oręża?
-Dla mnie jest to zostanie Norą-poprawił okulary
-Norą?
-Jest to oręż, który służy pod różnymi imionami dla wielu bogów-powiedział a mnie przeszły ciarki po plecach
-Czy oręż może się odrodzić?-spytałam z nutką nadzieji
-Nie-odpowiedział stanowczo-jak umiera to umiera
-Oh, myślałam że skoro bogowie są bez nas bezradni to my też możemy się odradzać-podrapałam się po karku odwracając wzrok w ziemię
-Niestety nie, wciąż jesteśmy tylko narzędziami w rękach bogów
-Myślisz strasznie przedmiotowo, wiesz?-uśmiechnęłam się-Co jeżeli bóg nie chce już doanego oręża?
-Może go uwolnić-gestykulował-Wymaże jego imię, przez co inny bóg może go przygarnąć bez zostawania Norą
-Da się przymusowo nazwać oręż i zrobić z niego Norę?-spytałam z czystej ciekawości
-Tak-zdziwiłam się-Za pierwszym razem miałaś wpływ na to że Yato nadaje ci imię?-zaprzeczyłam ruchem głowy-Tak samo może być za każdym razem
-Jak tego uniknąć?-to już nie było z ciekawości, to chciałam wiedzieć
-To zadanie twojego pana, przeciwko bogu jesteś bezradna
-Czy możliwe jest że oręż zacznie zmieniać się w złego ducha?-skinął-Co wtedy robić?
-Musi przejść oczyszczanie
-Na czym ono polega?-drążyłam temat
-Potrzeba do niego trzech, innych, doświadczonych shinki, którym musisz wyznać swoje grzechy-wytłumaczył-Jest to jednak ostateczność, ponieważ kara boska może być bardzo bolesna, spytaj później Yukine
-On przeszedł oczyszczanie?-zdziwiłam się
-Prawie zabił Yato swoimi grzechami
-W takim razie co ja mam robić jako drugi oręż?-zacisnęłam pięści
-Możesz wciąż pomagać swojemu panu
-Jak?-podniosłam nagle głowę w górę patrząc na chłopaka, zerwał się lekki wiatr, który porwał moje kosmyki
-Wciąż możesz rosnąć w siłę i stawać się lepszym orężem
-Jak mam to zrobić?
-Pokaże ci jutro-skinęłam z lekkim uśmiechem
-Wię do jutra Kazuma!-uśmiechnęłam sie wciaż stając na przeciwko niego
-Do jutra Mune-uśmiechnął się a ja poszłam spokojnie w stronę wyjścia z terenu Bishamonten

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz