poniedziałek, 18 stycznia 2016

6. Ja nie żyję...

-Hiyori a ty kim dla mnie jesteś?-spytałam z lekkim rumieńcem
-Hmm-zastanowiła się chwilkę z uśmiechem-Jeżeli chcesz mogę być twoją przyjaciółką
-Tak i to taką najlepszą!-chwyciłam ją z szerokim uśmiechem pod ramię a ona się zaśmiała-Hiyori jesteś dla mnie taka miła, no i jesteś też bardzo ładna-powiedziałam później ciszej, tak aby tylko ona usłyszała-Chciałabym być taka jak ty
-Miło mi to słyszeć-odpowiedziała miło-Mam nadzieję że cię nie zawiodę
Wróciliśmy do Kofuku, na dworze było trochę cieplej niż kiedy pojawiłam się tutaj, albo to mój organizm się po prostu przyzwyczaił. Ściągnęłam płaszcz z małą pomocą Yukine, który przytrzymał mi rękaw kiedy szamotałam się z nim. Kiedy ściągnęłam szalik odwróciłam się żeby podążyć za bogiem, bądź Hiyori do salonu.
-Mune, może chciałabyś być moim orężem?-spytała zagradzając mi przejście. Położyła mi dłonie na ramiona i uśmiechnęła się rozkosznie-Byłoby ci tu lepiej niż z Yattim
-Chyba jednak zostanę z Yato-powiedziałam kiedy objęła moją szyję-Jestem z nim za krótko żeby stwierdzić czy chcę mu służyć
-Ale Yatty nie ma własnej świątyni!-pisnęła oburzona odsuwając się ode mnie
-Nie szkodzi-skinęłam sobie po czym uśmiechnęłam się-Czy nie po to tu jestem? Żeby mu w tym pomóc?
-Kofuku daj jej spokój, dziewczyna jest jeszcze pewnie zagubiona a wy wszyscy mieszacie jej w głowie. Dajcie jej wszyscy święty spokój
Obronił mnie Yukine obejmując mnie ramieniem i prowadząc do salonu w którym siedzieli już Hiyori, Yato oraz Daikoku
-Dzięki Yuki-powiedziałam cicho, tylko do niego. Podeszłam do Daikoku-Mogę pomóc w obiedzie?
-Naprawdę chcesz?-spojrzał na mnie z nad gazety
-Nie chcę być bezużyteczna-skinęłam sobie-Co prawda nic jeszcze nie umiem, ale mogę zrobić zakupy i posprzątać
-Naprawdę?-odłożył gazetę i wstał, a był dużo wyższy niż ja
-Tak-zaśmiałam się a on szybko napisał na kartce rzeczy potrzebne do obiadu
-Idź razem z Yukine-dał mi ją do ręki-Nie zgubisz się i będziesz wiedziała gdzie jest sklep
Odwróciłam się i wyciągnęłam dłoń do siedzącego na ziemi chłopaka. Schyliłam się a włosy opadły do przodu
-Yuki wskażesz mi drogę?-on skinął z ledwo widocznymi rumieńcami i podał mi dłoń, pomogłam mu wstać
Ubraliśmy się, wzięliśmy pieniądze i wyszliśmy. Byliśmy na głównej ulicy kiedy zaczęłam rozmowę
-Jak my się tu wzięliśmy? No wiesz, w tym wieku i akurat tej płci-próbowałam naprostować-Ty i ja jesteśmy w podobnym wieku, ale oręża Bishamonten są młodsze i starsze, dlaczego?
Chłopak zastanawiał się przez chwilę , wyglądał jakby wiedział co chcę powiedzieć ale nie wie jak ubrać to w słowa
-Bo widzisz Mune, my kiedyś żyliśmy-zamknęłam usta i uśmiech zniknął z mojej buzi. Jak to żyliśmy?!-Jednak zginęliśmy mając czyste serca, więc bogowie wykorzystują nasze dusze do walki ze złymi duchami
Mimo że rozumiałam, jego słowa nie dochodził do mnie sens tej wypowiedzi. Ja nie żyję, zdecydowanie to spowodowało największy szok. Przetarłam twarz próbując sobie cokolwiek przypomnieć co było zanim Yato mnie wziął. Po prostu pustka, moim pierwszym wspomnieniem było to kiedy Yato trzymał mnie jako narzędzie, to białe miejsce z czymś podobnym do szkła na około. Pierwsze wspomnienie było kiedy byłam we wnętrzu broni. Później widziałam moje ciało, czułam chłód, znałam moje imię...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz