-Co takiego?-spytał właśnie doktor Utake, lekarz prowadzący, który się mną zajmował
-Żadnych obrażeń
Wszyscy zamilkli, nawet ja która do teraz się nie odzywała starałam się ciszej oddychać. Jedynym dźwiękiem który zakłócał niezmąconą ciszę było przebieranie moimi nogami w powietrzu. Doktor Utake odchrząknął i spojrzał na mnie ściągając okulary, podniosłam na niego wzrok
-Jak się nazywasz, ile masz lat i co się stało?-spytał dotykając lekko mojego ramienia
-Nazywam się Nahiro Shizuoka, za miesiąc skończę 16 lat i brałam udział w wypadku-powiedziałam cicho spuszczając głowę, wolałam patrzeć w podłogę niż na tych wszystkich lekarzy
-Jakim?
-Chłopak chciał skoczyć z budynku, pociągnęłam go w drugą stronę, później zemdlałam
Powiedziałam trochę śmielej, bo w końcu nie kłamałam, tak było
-Nie do końca-westchnął pocierając skronie, po czym ubrał ponownie okulary-Ludzie mówią że po prostu spadłaś, nie było tam żadnego chłopaka
Zamurowało mnie...On na pewno tam był! Bo był, prawda?
<Tydzień później>
-To cud-rozpromienił się doktor Utake patrząc na mnie-Całe szczęście, że żyjesz!
Poprawiłam kurtkę przewieszoną na ręce, stałam tak od paru minut czekając na wypis. Doktor podał mi plik kartek. Skinęłam mu w geście podziękowania
-Do widzenia doktorze-uśmiechnęłam się stając w drzwiach po całym tygodniu męczących badań
-Powodzenia Shizu
Nacisnęłam klamkę i wyszłam, pielęgniarka odprowadziła mnie na dwór. Czekała tam na mnie matka, która od razu zamknęła mnie w mocnym uścisku
-Dobrze wyglądasz Shizuś-stwierdziła oglądając mnie z każdej strony
-I dobrze się czuje!
Tata, który wyszedł z samochodu objął mnie mocniej niż mama i wsadził moją torbę do bagażnika. Do domu jechaliśmy paręnaście minut, podczas których opowiadałam im co się ze mną działo po moim "zmartwychwstaniu". Pod naszą bramą stały wazony z kwiatami, moje zdjęcia w ramkach, świeczki i maskotki. Uśmiechnęłam się chwytając białego zająca z oczami na pół twarzy. W domu unosił się dobrze mi znany zapach konwalii. Szybko ruszyłam do swojego pokoju i po szybkim ogarnięciu go wzrokiem mogłam stwierdzić, że nic się nie zmieniło. Pastelowe ściany z plakatami wciąż były pastelowymi ścianami z plakatami a książki rozwalone po pokoju wciąż były tylko podkładkami pod kubki
-Bałam się tu czegoś dotykać-usłyszałam za sobą głos matki, opierała się o framugę-Chociaż straszny tu syf
Dopiero teraz zauważyłam błyszczące łzy w jej ochach i uśmiech na twarzy. Przytuliłam lekko kobietę a ona wyszła pod pretekstem kolacji, chociaż wiedziałam że idzie się wypłakać. Zaśmiałam się cicho na jej postawę i zabrałam się za sprzątanie

| Shizuoka Nahiro |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz