Krzyknął w momencie gdy bariera pękła. Dziewczyna znikła, jasne światło mignęło mi przed oczami a potwory zaczęły się zbliżać. Zamknęłam oczy i zacisnęłam dłonie w pięści. Usłyszałam odgłosy strzałów, Shu miał pistolet? Podniosłam powieki aby zobaczyć boga strzelającego do stworów w okół mnie. Po chwili nie było żadnego. Shu wylądował obok mnie, bo jego walka toczyła się w powietrzu. Odsunęłam się odruchowo szybko w tył wciąż siedząc. Oczy miałam jak pięciozłotówki a szczękę mogłam zbierać z podłogi
-Sakurako! Kageko!
Pistolet zmienił się w jasne światło a później w czerwonowłosą dziewczynę. Miecz natomiast zmienił się w chłopaka, niewiele starszego niż ja. Miał białe przydłużże włosy i niebieskie oczy. Miał zwyczajną białą bluzkę i ciemne spodnie. Na nogach miał czerwone trampki, a policzki miał przykryte plastrami. Patrzył na mnie z widocznym zmartwieniem
-Kim ty do cholery jesteś?!-krzyknęłam w stronę Shu wstając niezgrabnie na własne nogi i odsuwając się jeszcze dalej
-Mówiłem ci już-mruknął wzruszając ramionami z obojętną miną
-Doktorze-zaczęłam do telefonu spoglądając na nich z ukosa-Tak, to ja. Chyba oszalałam. Jest tu ten chłopa~
-Czekaj!-krzyknął machając rękami
-Powiedz mi prawdę-rzekłam stanowczo chowając telefon do kieszeni spodni i podchodząc bliżej-Kim jesteś, o co tu chodzi, co mi się stało, kim są oni i czym były te potwory?
-Ej laska wyluzuj-machnęła ręką złotooka-A ty Shu lepiej się ogarnij, z pod prysznica mnie wyciągnąłeś!
-Dziękuje za ratunek-ukłoniłam się lekko w stronę kobiety. Posłała mi ciepły uśmiech
-Gdzie zostawiłaś ciało?
-Hę?-spojrzałam na moje złożone skrzydła i uderzyłam się otwartą ręką w czoło-Na drugim końcu miasta, idę po nie i spotk~
-Idziemy z tobą-powiedział białowłosy a Shu spojrzał na niego jak na idiotę
-Ayakashi już wyszły, to wygląda jak burza-dziewczyna stojąc na krawędzi budynku wskazała na wielką czarną chmurę na obrzeżach miasta-A ten aniołek musi przejść połowę miasta, chcesz ją mieć na sumieniu Shu?
-Niech będzie
Burknął i zaczęliśmy skakać po dachach aż do wieżowca, z którego spadłam tamtego feralnego dnia. Szybko weszłam w swoje ciało i czym prędzej wstałam z zimnej ziemi. Otrzepałam się z brudu i podeszłam pewna siebie do trójki czekającej na mnie
-Powiedz mi prawdę-spojrzałam mu w oczy a on widocznie się zawahał
-Jestem bogiem-zaczął
-Ha chyba podrzędnym bóstwem, mamy szczęście że w końcu uzbierałeś na tą świątynie!-prychnęła czerwonowłosa bawiąc się swoimi włosami
-Hej, Shu ciężko pracuję więc choć raz okaż mu należny szacunek. To przecież bóg nadziei i wojen!-bronił go niebieskooki

| Kageko |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz