wtorek, 3 maja 2016

#6 I Met God Of Hope

-Czyli dobrze wszystko zrozumiałam?-spytałam kiedy zamilkł po całych tłumaczeniach-Jesteś bogiem Stworami były Ayakashi-złe duchy, które są ukryte w martwym polu wzroku człowieka, a ty razem ze swoimi shinki masz za zadanie się ich pozbywać. Moja dusza wycieka i układa się w kształt skrzydeł tylko dlatego bo chciałam cię uratować?
-Dokładnie-skinął mi Shu
-Całkiem bystra jesteś!-pochwaliła mnie czerwonowłosa
-Nie interesuje cię jak wrócić do normalnej formy?-spytał ze zmarszczonymi brwiami białowłosy
-Nie specjalnie-wzruszyłam z rozbawieniem ramionami-Moje życie jest strasznie nudne, więc trochę dziwactw mi nie zaszkodzi
Poczułam wibracje w kieszeni a odgłos irytującego dzwonka wwiercał mi się w mózg. Wyciągnęłam komórkę a na wyświetlaczu zobaczyłam uśmiechniętą twarz mojej rodzicielki
-O cholera-zaklęłam i przesunęłam palcem po ekranie-...ttak mamo...wszystko w porządku...nie, po prostu zasiedziałam się nad rzeką...tak, tak już wracam!
Z westchnieniem rozłączyłam się. Z jednej strony było mi wstyd, że musiałam okłamać moją mamę ale z drugiej strony przecież nie mogę jej powiedzieć że uciekałam przed złymi duchami, jako pół duch, z bogiem nadziei. Od razu wysłałaby mnie do psychiatry lub wariatkowa
-Jutro idę do nowej szkoły!-pisnęłam podekscytowana po chwili, nie miałam dużo znajomych więc ta trójka była jedynymi osobami, którym mogłam się wygadać
-Wyrwij kogoś laska!-Saku klepnęła mnie w tyłek
-My zawracamy-Kageko pomachał do mnie i razem z Sakurako poszli we wspólnym kierunku
-Odprowadzę cię
Shu schował dłonie w kieszeniach kurtki i zszedł pierwszy z dachu. Niestety moje kalectwo dało o sobie znać w najmniej oczekiwanym momencie. Poślizgnęłam się i wpadłam w jego ramiona, na dodatek zapatrzyłam się w jego oczy więc już od razu ma mnie za wariatkę. A moje serce biło jak młot, modliłam się w duchu żeby on go nie usłyszał
-Wszystko w porządku?
-Tak
Odchrząknęłam zmuszając się spojrzeć w innym kierunku. Dałabym sobie rękę uciąć że moje policzki były czerwieńsze niż krew. Chwyciłam go pod ramię, czym on za bardzo się nie przejął, więc lekko się w niego wtuliłam
-Zimno ci?-spytał z obojętnością i brakiem uczuć w głosie
-Nie przejmuj się mną!-zaprzeczyłam nagle odsuwając się od niego
-Zimno ci czy nie?-spytał ponownie tym razem stanowczo
-Trochę
Mruknęłam cicho. W końcu wieczorem jest zimniej niż po południu a moja cienka bluzeczka nie działała ogrzewająco. Chłopak ściągnął swój płaszcz i narzucił mi go na ramiona
-Dalej ci zimno?
Spytał kiedy ponownie wtuliłam się w jego ramię. Shu pięknie pachniał, herbatom i książkami
-Nie specjalnie-uśmiechnęłam się z rumieńcem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz