piątek, 13 maja 2016

#7 The New Start

Spojrzałam na nią ukradkiem. Dziewczyna zerknęła na mnie i uśmiechnęła się lekko. Odwzajemniłam to. Wyrwałam kawałek z mojego notesu i nabazgrałam na niej szybko parę zdań. Rzuciłam liścik na jej ławkę, kiedy surowa nauczycielka matematyki nie patrzyła. Jeszcze szybciej dostałam odpowiedź. Na przerwach nie rozmawiałam wiele z innymi. W końcu jestem nowa, oni już zdążyli stworzyć swoje grupki zaufanych osób i dla mnie po prostu nie było miejsca. A fakt że jestem uznawana za opętaną nie pomaga mi ani trochę. Hiyori zasnęła na wf-ie, ja godzinę później zsunęłam się z krzesła na podłogę podczas zajęć angielskiego. Reakcja nauczycielki była warta mdlenia. Na początku spojrzała na mnie jak na idiotkę, myślała pewnie że udaję. Zaraz jednak zaczęła się śmiać z pozy w której upadłam, następnie panikowała bo nie podnosiłam się. W okół mnie zrobiło się małe zamieszanie, a ja siedziałam na ławce z dłonią przyłożoną do skroni i narzekałam na cały świat
-O Boże ja ją zabiłam angielskim!-krzyknęła nauczycielka a po jej pomalowanej twarzy stoczył się wodospad łez
Zrozpaczona upadła na kolana i szlochała dopóki ktoś nie zaniósł mojego bezwładnego ciała do pielęgniarki. Wyszłam przez otwarte na końcu klasy okno, nie widziałam sensu tam zostawać. Skakałam sobie po dachach śmiejąc się i tańcząc co chwila na liniach wysokiego napięcia
-Aniołku co tutaj robisz?-usłyszałam Sakurę kiedy przechadzałam się w parku
-Wyszłam z ciała, później przez okno i tak sobie latam w te i we w te
-Możesz latać na tych skrzydłach?-spytała przejeżdżając dłonią po niektórych piórach na co wzdrygnęłam się, to łaskotało
-Nie bardzo, mogę na nich szybować ale nie na długo-machnęłam lekceważąco ręką
-Jak papierowy samolot?-porównała
-Dokładnie, a ty co tu robisz?-zmieniłam temat rozmowy bojąc się że dziewczyna zacznie badać strukturę budowy moich skrzydeł, chyba bym umarła ze śmiechu przy tym
-Idę na zakupy, Shu zażyczył sobie spaghetti na obiad-wywróciła z irytacją oczami-Ja nawet nie wiem co to jest dokładnie!
-Umiem gotować-uśmiechnęłam się-Mogłabym ci pomóc jeśli tylko chcesz
-Jasne!-klasnęła wykonując taniec zwycięstwa-To przyjdź po szkole do świątyni nad jeziorem!
-Będę na pewno!-spojrzałam na wyświetlacz telefonu i westchnęłam-Muszę już wracać!
-Bay!-posłała mi buziaka w powietrzu
Odmachałam jej szybko i wróciłam do budynku, gdzie udało mi się wejść do ciała. Poszłam na japoński i po krótkiej rozmowie z nauczycielem mogłam iść do domu. Poinformowałam mamę że wrócę później pod pretekstem wyjścia do znajomej. Kobieta nawet nie pytała kto to jest, lubiłam to w mojej mamie. Znalazłam się pod zadbaną świątynią nie różniącą się niczym od zwykłego piętrowego domu. Sakurako zaprosiła mnie do środka i poprowadziła mnie do kuchni
-Gnojki są na mieście, wrócą za pół godziny-skinęłam jej i zakasałam rękawy
Zawiązałam fartuch po czym wzięłam się do pracy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz